Chcesz ukryć przed wierzycielami i fiskusem majątek, prowadzić działalność gospodarczą, zarabiać krocie i nie płacić podatków? Najlepiej założyć fundację - pisze Polska The Times.

 

Jak podaje dziennik Polska The Times (Gazeta Krakowska) w artykule „Jak pozbyć się wierzycieli i zyskać kasę” osoby, które chcą zarobić krocie, ale nie chcą płacić podatków mogą założyć fundację. Mistrzem w tego typu „działalności społecznej” jest Rafał R wraz żoną. Ich fundacja „pieniądze czerpała z wynajmowania darowanych, wniesionych do niej nieruchomości. Od początku wydawała na działalność charytatywną symboliczne pieniądze rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych rocznie.(..).”

 

 

Rafałowi R. było jednak za mało. Postanowił założyć kolejną fundację i nadał jej jak to pisze Polska The Times ściskającą za mięsień sercowy nazwę: "Pozwólmy im żyć". Fundacja nie przedstawiała jednak w sprawozdaniach finansowych konkretnych sfinansowanych przedsięwzięć.

 

 

// Więcej, Jak pozbyć się wierzycieli i zyskać kasę, Polska The Times/Gazeta Krakowska, Marek Bartosik, 1 październik 2010

 

 

Organizacje pozarządowe są potrzebne, ale nie wszystkie robią to, co same mówią (!)

 

 

Organizacje pozarządowe są potrzebne i co do tego nie ma wątpliwości. Wypełniają lukę, której nie zapewnia pomoc państwa, a w niektórych przypadkach fundacje nawet przejmują obowiązki jakie powinna realizować władza publiczna. Niestety są też takie organizacje, które sprowokowane pokazują swoją prawdziwą twarz, która różni się o 180 stopni niż ta przedstawiana w mediach. Przykładem może być Stowarzyszenie Przyjaciół INTEGRACJI (KRS 0000102130), które medialnie jest słodkie niczym cukierek. Ale to tylko pozory, bo praktyka pokazał zupełnie coś innego.

 

 

Stowarzyszenie namawiało innych do zatrudniania niepełnosprawnych, choć samo ledwo to robiło. Na pensje ta organizacja wydaje więcej niż zarabia (i gdzie tu mowa o non-profit), co może sugerować, że pieniądze pochodzą z dotacji np. z PFRON, dla pieniędzy są wstanie zapomnieć, że „działają na rzecz niepełnosprawnych” – patrz np. „Czy Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji będzie ścigać kolejnych niepełnosprawnych po sądach? (warto przeczytać, bo z taką obłudą nie spotkacie się chyba w żadnej innej organizacji i to nie tylko w Polsce). To są tylko bardzo nieliczne „osiągnięcia” Stowarzyszenia Przyjaciół INTEGRACJI, które z resztą łatwo jest sprawdzić (każdy może to zrobić, jak ma czas i ochotę, bo wszystkie dane są jawne).

 

Ciekawą inicjatywą Stowarzyszenia Przyjaciół INTEGRACJI jest konkurs Człowiek Bez Barier, którego ideą jest przełamywanie stereotypów, że niepełnosprawni są niezdolni do samodzielnego życia. Po części jest to słuszne, bo jest wiele osób niepełnosprawnych, które osiągnęło w swoim życiu sukces – cokolwiek pod tym terminem kryje się. Dla jednych sukcesem jest podjęcie pracy, dla innych skończenie studiów, a dla jeszcze innych walka z polską rzeczywistością i przeciwnościami losu. Tylko wszyscy mogą odnieść wrażenie, że w takim razie, każdy niepełnosprawny może osiągnąć sukces, tylko mu się nie chce.

 

Gdyby różne organizacje pozarządowe pokazywały niepełnosprawne dzieci i ich rodziców jako zdolne do samodzielnego życia, to wiele fundacji dawno padłoby „śmiercią naturalną”. Darczyńcy powiedzieliby zapewne tak – skoro niepełnosprawni to ludzie zdolni do samodzielnego życia, to po co mamy dawać wam pieniądze, po co mamy wam pomagać? Odnosicie sukcesy, chcecie zmieniać stereotypy na swój temat, to radźcie sobie sami i dajcie nam spokój. Z drugiej strony bardzo dobrze, że fundacje pokazują niepełnosprawne dzieci i ich prawdziwe problemy, bo tylko w taki sposób można pomóc tym osobom i ich rodzinom.

 

To, że jakiś człowiek odniósł sukces nie oznacza, że tak będzie zawsze i wszędzie. To byłby łatwy argument np. dla rządu. Co jakiś czas odbywają się manifestacje związkowców w Warszawie gdzie ci władzę wyzywają od złodziei, że ta daje sobie podwyżki a innym zamraża płace. W takiej sytuacji Premier mógłby wyjść i powiedzieć do protestujących – a JA wam mogę pokazać, że można odnieść sukces i dobrze żyć. Jest wam źle, to załóżcie firmę, która odniesie sukces. I tu by mogły polecieć przykłady Billa Gatesa, Steve’a Balmera (obaj z Microsoftu). Można tylko przypuszczać, jak zachowaliby się związkowcy. Tak Panie Premierze masz rację, jesteśmy nieudacznicy, przepraszamy za zamieszanie, zrobimy tak jak nam Pan radzisz. Ale chyba bardziej prawdopodobne jest to, że reakcja manifestantów byłaby zgoła inna, i skończyłoby się na interwencji policji i armatek wodnych.

 

 

Wracając jednak do tematu. Jeśli przyjąć za prawdę, że niepełnosprawni są tacy zdolni do samodzielnego życia, to co w takim razie miało oznaczać takie oto głoszenie z 23 grudnia 2009 roku [link do Youtube]

 

 

„Asystent osobisty Prezesa (nr ref.: AOP 12.09) - Warszawa

Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, do swojej Centrali, poszukuje kandydatów na stanowisko: Asystent osobisty Prezesa(nr. Ref.: AOP 12.09).

 

 

Do obowiązków Asystenta należeć będzie:

 

1. Świadczenie pomocy dla  Prezesa  w wykonywaniu codziennych czynności

2. Prace asystenckie: prowadzenie kalendarza spotkań,sporządzanie notatek…

 

Wymagania

Kilkuletnie doświadczenie zawodowe w pracy wymagającej kontaktów z ludźmi

Wykształcenie wyższe

Kilkuletnia praktyka w prowadzeniu samochodu -  prawo jazdy kat.B

Sprawność fizyczna, nienaganna prezencja i wysoka kultura osobista

Dyspozycyjność

Dyskrecja

Zdolności organizacyjne, umiejętność koordynowania kilku zadań jednocześnie

Samodzielność w myśleniu i działaniu

Łatwość nawiązywania kontaktów

Znajomość języka angielskiego będzie atutem

Nasz Prezes jest osobą poruszającą się na wózku. Do współpracy pragniemy pozyskać osobę dojrzałą, wrażliwą i zaangażowaną w wykonywanie powierzonych zadań.

Kontakt

Osoby zainteresowane ofertą i spełniające wymienione kryteria, prosimy o przesłanie cv wraz z listem motywacyjnym, na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

Stowarzyszenie Przyjaciół INTEGRACJI poszukiwało dla swojego prezesa osoby, która będzie świadczyć usługi w wykonywaniu codziennych czynności. Niby nic takiego nadzwyczajnego. Ale w przypadku sparaliżowanej osoby (z własnej winy) oznacza to mycie, ubieranie, karmienie, przesadzanie na wózek itd., czyli de facto z asystenta robi się pielęgniarz.

 

 

Pytanie, kto za to takie usługi będzie płacił: Prezes Pawłowski – ale przecież on w INTEGRACJI nic nie zarabia (może zapłaci z pensji w IMPELU), może za usługi asystenta będzie płacić INTEGRACJA – no ale ta na pensje wydaje więcej niż zarabia, więc skąd miałaby na to wziąć. No to można przypuszczać, że na asystenta/pielęgniarza prezesa Pawłowskiego poprzez różne dotacje złożą się podatnicy (przecież to wcale nie jest wykluczone, bo w ramach każdej dotacji występują tzw. koszty administracyjne )? No pewnie, w takiej sytuacji całkiem łatwo jest mówić, że niepełnosprawni są zdolni do samodzielnego życia, bo za opiekę być może płacą inni.

 

 

Czasem można odnieść wrażenie, że dla Stowarzyszenia Przyjaciół INTEGRACJI niepełnosprawni to swego rodzaju droga do publicznych pieniędzy, klucz wytrych, który otwiera serca donatorów. A czy ktoś wie na co przeznaczono w INTEGRACJI 197 tys. zł wpływów z 1 proc. – nie wiadomo, a raczej wiadomo, na cele statutowe, ale tak konkretnie na co, bo nowym celem statutowym INTEGRACJI jest ściganie śmiertelnie chorych po sądach – pytanie ilu takich mogło być? Czy ktoś wie, ile kosztuje organizowana impreza pod nazwą Wielka Gala Integracji i kto za to płaci (a wniosek na dofinansowanie z UM Warszawy (wniosek na szczęście odrzucony) tej imprezy opiewał na ogromne pieniądze, za które można kupić ze 2 mieszkania lub pomóc dziesiątkom niepełnosprawnym)? Takich spraw jest za dużo jak na jeden temat, więc lepiej to zakończyć.

 

 

Pamiętajcie, że nie wszystko złoto co się świeci.

 

 

(aktualizowany)