Bez pomocy nie wstanie z łóżka, nie ubierze się, nie umyje, samodzielnie zrobi o kulach jedynie kilkadziesiąt kroków. Bo pani Kazimiera Szymańska (67 l.) z Przedmieścia Czudeckiego na Podkarpaciu jest tak schorowana, że trzeba ją stale doglądać. Ale ZUS właśnie stwierdził, że może samodzielnie egzystować i odebrał jej zasiłek pielęgnacyjny. - Chyba uznali, że powinnam umrzeć – płacze emerytka.