Lekarki przekonywały, że z bliźniaczą ciążą wszystko jest w porządku. O tym, że Antoś, jeden z jej synów nie żyje, Aleksandra Wojciechowska z Łodzi dowiedziała się podczas prywatnego badania USG, na które zgłosiła się z własnej inicjatywy. Drugie dziecko - Jaś - urodziło się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Chłopiec nigdy nie będzie samodzielny. Po sześciu latach śledztwa zarzuty usłyszały lekarki, które miały dbać o prawidłowy rozwój ciąży.