Wielu od początku odradzało mu ten związek, ale nie posłuchał. „Nie chciał być sam po śmierci matki, chciał się czuć potrzebny. Myślał, że Joanna będzie go wspierała”, mówiła potem w sądzie kuzynka Piotra G. „Dobry, uczynny, troskliwy”, tak charakteryzowała go koleżanka z parafialnej wspólnoty oazowej.