autobus pixabay com 183533 960 720

Prezydent Andrzej Duda podpisał 5 listopada 2019 nowelizację ustawy Prawo oświatowe (Ustawa z 16 października 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw), która dostosowuje wspomniany akt prawny do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 4 października 2017 roku (syg. SK 28/16 ). Rzecz dotyczy ujednolicenia sposobu obliczenia kosztów refundacji dowozu niepełnosprawnego dziecka w sytuacji, gdy dziecko dowożone jest prywatnym pojazdem rodziców. Rodzice są rozczarowani nowymi przepisami i uważają je za szkodliwe.

 

Zgodnie z obowiązującymi przepisami obowiązkiem gminy jest zapewnienie niepełnosprawnym dzieciom bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do najbliższego przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej, do innej formy wychowania przedszkolnego lub do ośrodka umożliwiającego realizację obowiązku przedszkolnego lub szkolnego, albo zwrot kosztów przejazdu ucznia i opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a rodzicami lub opiekunami, jeżeli dowożenie zapewniają rodzice lub opiekunowie.

 

Problem był taki, że nie było przepisów, które jasno by określały refundację rodzicom kosztów dowozu jakie ponoszą, dowożąc niepełnosprawne dziecko do szkoły. Samorządy miały zatem wolną rękę i jedne zwracały rzeczywiste koszty, inne zwracały kwoty zupełnie nie przystające do realiów. Dlatego też Trybunał Konstytucyjny nakazał uregulowanie tej kwestii tak, by zapewnić wszystkim równy dostęp do tego rodzaju pomocy.

 

Nowe zasady obliczania refundacji dowozu

Zgodnie z nowelizacją ustawy Prawo oświatowe kwota zwracana rodzicom lub opiekunom obliczana będzie na podstawie wzoru matematycznego. Będzie pochodną liczby kilometrów między domem i placówką. Przepisy różnicują jednak sytuację, w której rodzice dowożą dziecko do placówki leżącej na drodze, którą jadą do pracy, którą podróżowaliby także, gdyby dziecka nie dowozili (w tych przypadkach zwrot kosztów przewozu nie będzie się należał), od przypadków, w których dowożenie dziecka do placówki zwiększa liczbę przejechanych przez dowożącego kilometrów (w tych przypadkach zwrot będzie się należał za zwiększoną liczbę kilometrów). Liczba kilometrów będzie mnożona przez cenę paliwa (zużywanego na kilometr) właściwego dla pojazdu, którym dowożone jest dziecko. Cenę paliwa ustali wójt na podstawie średniej ceny danego rodzaju paliwa w gminie.

 

Rodzice są rozczarowani, zwrot tylko za paliwo, a gdzie opieka?

Pierwotny projekt ustawy gwarantował pełny zwrot kosztów, ale w ostatniej chwili zmieniono zapisy. Zgodnie z nowelizacją zwracany będzie WYŁĄCZNIE koszt paliwa. Nie wzięto pod uwagę kosztów napraw samochodu czy amortyzacji. Ale jest też coś jeszcze: jeśli rodzic sam dziecka nie dowozi (bo np. nie ma prawa jazdy czy samochodu), tylko wynajmuje zewnętrzną firmę, to nie będzie możliwości rozliczenia tej usługi na podstawie faktur i zwrotu realnie poniesionych kosztów. Zwrot będzie tylko za paliwo.

 

Rodzice, z którymi rozmawiało radio tokfm.pl mówią, że nie ma takiej możliwości, by powierzyć zorganizowanie transportu i sprawowanie opieki nad dzieckiem w trakcie przejazdu podmiotowi, który będzie to robił tylko i wyłącznie za koszt paliwa. Nikt się na to nie zgodzi.

 

 Stowarzyszenie "Otwórzmy drzwi na świat" z Andrychowa wystosowało apel do Andrzeja Dudy, aby ten nie podpisywał tej szkodliwej nowelizacji, jednak prezydent apel zignorował.