Gminy „produkują" w dokumentach niepełnosprawnych uczniów, po to, aby otrzymywać więcej pieniędzy z subwencji oświatowej. Tak przez cztery lata robiono w Kraśniku, ale to miasto nie jest wyjątkiem - pisze Gazeta Wyborcza.


Na każdego ucznia gmina otrzymuje z budżetu państwa subwencję oświatową – średnio 4-5 tys. zł, ale kiedy uczeń jest niepełnosprawny w stopniu znacznym subwencja rośnie czasem 10- krotnie.


Z ustaleń Gazety wynika, że do Kraśnika wkroczyli inspektorzy z Urzędu Kontroli Skarbowej przysłani przez Ministerstwo Finansów, które wypłaca subwencje. Urzędników zaniepokoiło to, że w Kraśniku było niespodziewanie dużo niepełnosprawnych uczniów.


Z wyników kontroli wyłania się smutny obraz – szkoły zgłaszały, że uczy się u nich aż 116 niepełnosprawnych uczniów, choć to nie placówki specjalne. W jednej ze szkół było 11 „niewidomych" uczniów. W rzeczywistości niepełnosprawność dzieci była fikcyjna.


W ten sposób Kraśnik wyłudził od państwa ok. 730 tys. zł, ale przykład tego miasta nie jest odosobniony.


Na podstawie
Karol Adamaszek, Jak Kraśnik "doił" państwo na dopłatach dla uczniów, Gazeta Wyborcza z 20 listopada 2012