Kiedy nowelizowano ustawę o służbie cywilnej, która miała otworzyć drogę niepełnosprawnym do pracy w administracji publicznej, wszyscy bezmyślnie pieli z zachwytu. Minął rok, a sytuacja jest taka jakby tej zmiany nie było.


26 listopada 2011 roku zaczęła obowiązywać ustawa z dnia 19 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej oraz niektórych innych ustaw (Dziennik Ustaw Nr 201 pozycja 1183 z 26 września 2011), która w istotny sposób miała ułatwić zatrudnianie niepełnosprawnych w administracji państwowej.


W skrócie cytowana nowelizacja ustawy o służbie cywilnej „gwarantuje" niepełnosprawnym pierwszeństwo zatrudnienia w służbie cywilnej, jeżeli niepełnosprawny kandydat znalazł się wśród:


● 5 najlepszych osób – wyłonionych w wyniku naboru,
● 2 najlepszych kandydatów – w przypadku naboru na wyższe stanowisko w służbie cywilnej.


Warunkiem pierwszeństwa jest, aby wskaźnik zatrudnienia niepełnosprawnych w danej jednostce w miesiącu poprzedzającym datę upublicznienia ogłoszenia o naborze był niższy niż 6% (podobny zapis wprowadzono także w nowododanym w art. 3b ustawy o pracownikach urzędów państwowych oraz art. 13a ust. 2 ustawy o pracownikach samorządowych).


Rzeczpospolita zbadała jak wygląda zatrudnianie niepełnosprawnych w urzędach [*]. Okazuje się, że tylko nieliczne urzędy wojewódzkie – Warmińsko-Mazurski, Lubuski i podkarpacki – osiągnęły wymagany poziom 
6 proc. zatrudnienia niepełnosprawnych. Nawet w ministerstwie pracy i polityki społecznej pracuje tylko 34 osoby niepełnosprawne (pewnie raczej osoby z niepełnosprawnością czyli sprawne z orzeczeniem) co stanowi 4,45% ogółu zatrudnionych w tym ministerstwie.


W sporej większości urzędów, jeśli zatrudniono niepełnosprawnych to w mniej niż śladowych ilościach – po jednej góra dwie osoby.


Powodem tego stanu rzeczy jest to, że urzędy szukają wysokiej klasy specjalistów, a wiele osób niepełnosprawnych nie ma odpowiednich klasyfikacji. Z resztą same ogłoszenia rekrutacyjne często są nieprawdziwe lub nawet niezgodne z prawem (!) w tym sensie, że stawiane wymagania są nieadekwatne do wykonywanej pracy.


Nawet jak znajdzie się osoba niepełnosprawna spełniająca stawiane warunki np. wykształcenie, to kolejny warunek jakim jest doświadczenie w pracy w administracji publicznej od razu skreśla taką osobę z listy kandydujących.


Gazeta pisze, że departament Służby Cywilnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów stale monitoruje jakość ogłoszeń o pracę tj. czy oczekiwania nie są zbyt wygórowane lub czy jest pełny opis stanowiska pracy, ale jak widać nic z tego nie wynika. I pewnie dlatego co roku same ministerstwa za niezatrudnianie niepełnosprawnych płacą 11 mln zł kary na PFRON.


[*] Katarzyna Wójcik-Adamska, stanowisko urzędnika wciąż tylko dla zdrowych, Rzeczpospolita z 3 grudnia 2013, s.C6