Tę bulwersującą historię od rana opisujemy na Wyborcza.pl. 19-letni Konstanty z Krakowa miał dziś zdawać maturę wydłużoną o całą godzinę z powodu zespołu Aspergera i niedowładu rąk. Dyrektor szkoły w grudniu się zgodził, więc chłopak przez kilka miesięcy nauczył się rozwiązywać testy w odpowiednim czasie. Ale wczoraj Okręgowa Komisja Egzaminacyjna przysłała pismo, że to nielegalne. Po południu w sprawie wypowiedziała się Centralna Komisja Egzaminacyjna. Uznała, że nie ma przeszkód, by chłopak zdawał maturę z matematyki z czasem wydłużonym aż o godzinę.


Kiedy w poniedziałek przyszła odpowiedź z OKE, garnitur Konstantego Zielińskiego, ucznia III Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, wisiał gotowy na krześle, a koszula jest już wyprasowana.

 

Matura z polskiego trwa standardowo 170 min, Konstanty od kilku miesięcy szykował się do dodatkowych 60 min. Rozwiązać i zapisać test w niespełna cztery godziny to dla niego i tak byłby wyczyn. Ma zespół Aspergera oraz niedowład rąk. Właściwie sam nie potrafi pisać, choć zapamiętuje każdą informację, datę, fakt, jakby w ogóle niczego nie wyrzucał z pamięci.

 

To, że w ogóle podchodzi do egzaminu dojrzałości, jest dla niego ogromnym sukcesem. Ma ich zresztą więcej - w gimnazjum był laureatem trzech olimpiad (z historii i niemieckiego w gimnazjum). Ale teraz stawka jest wyższa, chodzi o przyszłość, zdobycie dobrego zawodu.

 

Dlatego w grudniu rodzice napisali wniosek o przedłużenie egzaminu do przewodniczącego maturalnej komisji egzaminacyjnej, którym jest dyrektor szkoły. Bo jeśli maturzysta - jak Konstanty - ma zdiagnozowany zespół Aspergera, przysługuje mu na egzaminie pół godziny więcej. A jeśli - także jak Konstanty - ma niedowład rąk, to też przysługuje 30 minut więcej.

 

Więcej na wyborcza.pl z 7 maja 2013