Instytut Spraw Publicznych (ISP) opracował raport o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, z którego wynika, że firmy nie są chętne zatrudnianiu tej grupy społecznej. Na ponad 2 mln osób niepełnosprawnych, tylko co piąta osoba pracuje. Powodem tego stanu rzeczy jest niewłaściwa polityka wsparcia przez Państwo oraz zły system informacji dla pracodawców.

„W Polsce żyje około 6,2 mln osób niepełnosprawnych, z czego większość (77%) stanowią osoby posiadające prawne orzeczenie o niepełnosprawności [1]. W 2008 roku niepełnosprawni stanowili 9% osób w wieku produkcyjnym (tj. kobiet w wie ku 18–59 lat i mężczyzn w wieku 18–64 lat)[2], a ich liczba wynosiła 2,2 mln.” - głosi raport ISP.

[1] Dotyczy tylko osób z prawnym orzeczeniem o niepełnosprawności. Aktywność ekonomiczna ludności Polski IV kwartał 2008, GUS, Warszawa 2009
[2] Współczynnik aktywności zawodowej to procentowy udział ludzi aktywnych zawodowo (pracujących i bezrobotnych) w ogólnej liczbie ludności danej kategorii. W przypadku niepełnosprawnych jest to stosunek osób niepełnosprawnych aktywnych zawodowo do ogólnej liczby niepełnosprawnych.

Opracowanie Instytutu wskazuje, że pracodawcy wolą zatrudniać zdrowe osoby i płacić obowiązkowe kary na PFRON niż zatrudniać niepełnosprawnych. Jeśli firmy już zatrudniają niepełnosprawnych, to robią to ze względu na korzyść finansową jaką mogą osiągnąć w postaci wsparcia na takiego niepełnosprawnego.

Z badań wynika, że zakłady pracy dzielą się na dwie grupy: i  firmy zatrudniające niepełnosprawnych (mniejszość) i i firmy unikające ich zatrudniania (większość).  Tylko 27% badanych zakładów pracy deklaruje, że rozważa taką możliwość, a spośród pracodawców aktualnie niezatrudniających osób niepełnosprawnych zaledwie 10% wyraża taki zamiar.

Jak powody niezatrudniania niepełnosprawnych firmy wymieniają:

  • Konieczność ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z wprowadzaniem w zakładzie pracy zmian techniczno-organizacyjnych (np. dostosowanie stanowiska pracy),
  • Niestabilność prawa oraz kłopoty z dostępem do informacji,
  • Firmy boja się  niskiego i nieadekwatnego poziomu kwalifikacji i umiejętności osób niepełnosprawnych.

Okazuje się, że firmy przywiązują znacznie mniejszą uwagę do takich aspektów jak dodatkowe obciążenia wynikające z dodatkowych uprawnień osób niepełnosprawnych w zakresie wymiaru czasu pracy czy dodatkowego urlopu wypoczynkowego.

 

Z raportu ISP płynie niestety smutny wniosek, że „Istotnym czynnikiem wpływającym na zatrudnienie osób niepełnosprawnych w i  firmach i instytucjach z otwartego rynku pracy jest rodzaj niepełnosprawności. Panuje opinia, że osoby niewidome, upośledzone umysłowo, chore psychicznie, głuche i poruszające się na wózku inwalidzkim właściwie nie kwalifikują się na pracownika zakładu pracy. Potwierdzają to badania.”

Firmy dostrzegają jednak pozytywne postawy osób niepełnosprawnych jak lojalność, staranność i pracowitość, ale jako negatywne postawy wymieniają niższe kwalifikacje, niską wydajność, roszczeniowość, dyspozycyjność, absencję chorobową. Co więcej, pracodawcy są przekonani, że osoby niepełnosprawne nadają się głównie do wykonywania prac prostych i niesamodzielnych.

 

Opinia - prawdy oczywiste

 

Opracowanie Instytutu Spraw Publicznych obnaża niejako system wsparcia przy zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, który jest po prostu nieskuteczny i nieefektywny. Niestety pierwszą rzeczą, którą przyjęto bez żadnego refleksu jest liczba osób niepełnosprawnych, których podobno jest 6,2 mln osób. Jest to oczywiście bzdura wynikająca z nieprawdziwych statystyk. Gdyby tak rzeczywiście było, to na jednego niepełnosprawnego przypadałoby dwóch pracujących Polak. Niestety, tu problemem jest sposób definiowania niepełnosprawnego.

Generalnie każda osoba z jakimś defektem od razu może zostać nazwana osobą niepełnosprawną, a to prowadzi to chorej sytuacji. Jest to jak efekt domina, gdzie bzdury są powielane, w efekcie czego następuje jedna patologia za drugą.

Wiele firm chwali się, że ponad połowa ich pracowników to osoby niepełnosprawnego np. jedna z większych „kablówek” twierdzi, że 60 proc. jej pracowników to osoby niepełnosprawne, jednocześnie zapomina powiedzieć, że są to osoby zupełnie zdrowe niewymagające pomocy innych, o jakiejś stałej opiece nie wspominając.

 

Firmy twierdzą, że niepełnosprawni są gorzej wyedukowani. To jest prawda znana od lat. Jak niepełnosprawny może być dobrze wyedukowany, skoro w ramach np. indywidualnego nauczania daje mu się tylko parę godzin lekcyjnych tygodniowo obcinając program nauczania do minimum. Nawet jeśli niepełnosprawny kończy liceum, to rzadko trafia na studia. A nawet jeśli na nie trafi to głównie na kierunki czysto humanistyczne, po których zostaje dumnym magistrem z nic nie wartym papierkiem politologa, socjologa czy psychologa. Tymczasem pracodawcy poszukują inżynierów, techników, informatyków. Tu kłania się matematyka, która w np. liceum jest okrojona do maksimum – no i z czym ten niepełnosprawny ma iść na studia. Koło się zamyka, a chory układ dalej jest powielany.

Oczywiście, że niepełnosprawni nie są wydajni w pracy, jak to się stara wmówić w różnych kłamliwych kampaniach. Ale niepełnosprawni mogą brak wydajność zrekompensować w postaci większej lojalności czy rzetelności i dobrze się stało, że firmy potrafić to dostrzec.

Niestety nie można się dziwić, że firmy nie zatrudniają niepełnosprawnych, skoro problem z tym mają nawet organizacje pozarządowe działające na rzecz niepełnosprawnych. A raport ISP właśnie wskazuje na m.in. organizacje pozarządowe jako jeden z elementów promocji przy zatrudnianiu niepełnosprawnych.

Firmy oczekują zmniejszenia biurokracji przy staraniu się o wsparcie do zatrudniana niepełnosprawnych oraz większego wsparcia finansowego. Nikt jednak nie pokusił się o stwierdzenie, że najpierw należy przeprowadzić weryfikację definicji osoby niepełnosprawnej, a następnie na tej podstawie liczbę osób niepełnosprawnych, na które miałoby trafić wsparcie. Jeśli na każdego z niepełnosprawnego z puli 6 mln osób miałoby iść jakaś dotacja, to nawet budżet Państwa powiększony o deficyt byłby za mały.  Przecież publiczne pieniądze nie powinny trafić na zatrudnianie np. portiera z lekkim stopniem niepełnosprawności. Przy takim pojmowaniu osób niepełnosprawnych, osoby z całkowitym niedowładem rąk i nóg (niepełnosprawność sprzężona) lub innymi schorzeniami uniemożliwiającymi im samodzielną egzystencję już na starcie są skazane na niebyt na rynku pracy. Na kogo w takim razie idą publiczne pieniądze? Na zdrowych z orzeczeniem. To jest prawdziwy problem dla niepełnosprawnych.

Zobacz cały raport  Instytut Spraw Publicznych [pdf, 1,65 MB]

Jerzy Bartkowski, Barbara Gąciarz, Ewa Giermanowska, Agata Kudlik, Paulina Sobiesiak, Pracodawcy o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych Jak jest? Co można zmienić?,  Instytut Spraw Publicznych, Warszawa, październik 2009