Wykładowca filozofii na Uniwersytecie w Białymstoku na łamach dziennika „Rzeczpospolita” zasugerował, że osoby z zaburzeniami psychicznymi nie powinny być przyjmowane na studia. To wywołało zarówno falę krytyki, ale również otworzyło drzwi do dalszej dyskusji, która zapowiada gazeta.

 

Dr hab. Piotr Nowak, wykładowca filozofii Uniwersytetu w Białymstoku na łamach weekendowego dodatku do gazety Rzeczpospolita [*] zadał pytanie, czy osoby chore psychicznie powinny być przyjmowane na studia. Zdaniem profesora nie powinny, a jako przykład podał studenta kulturoznawstwa mającego zespół Aspergera.

 

Dr Nowak opowiada, że jadąc pociągiem spotkał swojego znajomego (też wykładowcę), który zaczął żalić się na pewnego studenta z Aspergerem. Ów student skandalicznie zachowuje się na zajęciach, potrafi salutować Heil Hitler, nie rozumie co studiuje i ogólnie uniemożliwia prowadzenie zajęć:

 

„ (...) właściwie na każde zajęcia idę z duszą na ramieniu, zastanawiając się, jaką tym razem urządzi mi niespodziankę niezrównoważony student. Na przykład ostatnio, w ramach komentarza do tematu zajęć (mówiliśmy o „Balladynie" Słowackiego), rozdzierająco wykrzyczał „Błąd!!!", wijąc się nieomal w paroksyzmach ataku epileptycznego. Innym razem machał do mnie przez całe zajęcia, kiedy indziej chodził po sali, przyglądając się wywieszonym w niej fotografiom, po czym wyszedł trzasnąwszy drzwiami. Na wykładzie mojego kolegi heilował, ilekroć padło słowo „Żyd". Przerywa w pół zdania i zadaje pytania, nie licząc się ani z tokiem, ani z logiką zajęć. Kiedy wspomniałem o seksie – a o seksie nie sposób milczeć, wykładając o starożytnym Rzymie – zarżał jak koń. Takie buty. Zrezygnowałem na wykładzie z ironii, której student ten w ogóle nie chwyta. Muszę wykładać temat w grubym uproszczeniu, bez niuansów. Mówiąc krótko, on po prostu uniemożliwia swobodne prowadzenie zajęć. Tracą na tym pozostali studenci, ponieważ siłą rzeczy biorą udział w zajęciach mocno uproszczonych, jednowymiarowych ...” [fragment z Rzeczpospolitej]

 

Wykładowca oczywiście poinformował swojego przełożonego o niesfornym studencie, ale on nie widzi problemu. Zasugerował nawet swojemu podwładnemu, aby dał studentowi drugą szansę. Jednak profesor pisze:

 

Student niepoczytalny nie jest niepoczytalny naumyślnie! Jest chory! I jak każdy chory zasługuje nie na osobne traktowanie w ramach „indywidualnej organizacji studiów", ale na leczenie. Tymczasem zasugerowano mi, że szykanuję osoby niepełnosprawne. Najbardziej uderzające jest to, że chorych psychicznie traktuje się na uniwersytecie tak samo jak inne osoby niepełnosprawne – z jedną nogą lub niewidome. To jest nonsens! Nie mogę się na to zgodzić! (...)„ [fragment z Rzeczpospolitej]

 

Początek dyskusji i hejt na profesorze

 

Tekst jaki ukazał się w Rzeczpospolitej wywołał niemalże falę hejtu na profesorze, ale równocześnie stał się zaczątkiem do dalszej dyskusji. Głos zabrała fundacja Synapsis zajmująca się problemami osób z autyzmem, która w sposób dość emocjonalny i też nieprzemyślany wypunktowała błędy jakie popełnił profesor Nowak.

 

Pierwszą i kluczową kwestią jest odniesienie do rozumienia samego zjawiska jakichkolwiek dysfunkcji, zwłaszcza w zakresie zdrowia psychicznego. Autor przytacza przykład studenta, który ma zespół Aspergera. Określenie „Asperger” pada dokładnie dwa razy w długim, wielostronicowym artykule (w wersji elektronicznej jest to siedem stron). W pozostałych przypadkach opisywana osoba nazywana jest „niezrównoważonym psychicznie”, „chorym psychicznie”, „niepoczytalnym”, „upośledzonym”, „szaleńcem”, „obłąkanym”, czy „wariatem”. Pomijając nawet tę kwestię, że znaczna część użytych powyżej sformułowań jest wyraźnie pejoratywna, to na zupełnie podstawowym poziomie nazywanie zespołu Aspergera chorobą psychiczną jest poważnym błędem merytorycznym.
Zgodnie z przyjętą w całej Europie (również w Polsce) Międzynarodową Klasyfikacją Chorób i Zaburzeń ICD-10 rozpoznanie o numerze F84.5, pod nazwą zespół Aspergera znajduje się w kategorii zaburzeń rozwojowych, takich jak m.in. zaburzenia rozwoju mowy i języka, specyficzne zaburzenia rozwoju umiejętności szkolnych oraz całościowe zaburzenia rozwoju. Jest to osobna kategoria, odrębna od kategorii chorób psychicznych, czy upośledzenia umysłowego. Inne są mechanizmy powstawania i działania zaburzeń rozwoju w porównaniu z powyższymi". [ Fagment oświadczenia Fundacji Synapsis]

 

Fundacja zwróciła jednak uwagę, że na podstawie jednego przykładu nie można oceniać wszystkich w danym środowisku i to jest akurat bardzo dobre spostrzeżenie:


Oprócz tego, że dana osoba przejawia cechy charakterystyczne dla ZA, ma ona także swoją własną, indywidualną i niepowtarzalną osobowość, temperament, zasady i przekonania ukształtowane w toku życia przez interakcje z otoczeniem. Dlatego też niemożliwym jest wnioskowanie o wszystkich ludziach z ZA na podstawie tylko jednego, przypadkowego kontaktu z kimś, kto ma taką diagnozę.” [ Fagment oświadczenia Fundacji Synapsis]

 

Jeden z ostatnich akapitów oświadczenia Fundacji Synapsis wprawia czytelnika z osłupienie, który przeciera oczy ze zdumnienia nie mogąc uwierzyć w to co czyta:


Proszę zauważyć, wymagamy od osób z zespołem Aspergera żeby bezwzględnie i natychmiast podporządkowały się wszystkim naszym wymaganiom, według naszego wyobrażenia, „po naszemu”. Sztywność myślenia u osób z ZA nazywamy „szaleństwem”, „niepoczytalnością”, „obłąkaniem”, ale swoją własną sztywność uważamy już za zupełnie normalną. Profesor na uczelni sztywno trzymający się swojego wyobrażenia o prowadzeniu zajęć ze studentami, mający wyraźny problem ze zmianą perspektywy, elastycznym dostosowaniem się do nowej sytuacji i znalezieniem pozytywnego rozwiązania; profesor, który powodowany emocjami obraża, poniża i dyskryminuje innych ludzi – jest normalny i w porządku. To student z diagnozą nietypowego neurorozwoju jest niezrównoważonym wariatem.[ Fagment oświadczenia Fundacji Synapsis]

 

Z tego wynika, że to wszyscy inni powinni podporządkować się pod zachowania osoby z Aspergerem, a sam wykładowca nie ma pojęcia jak prowadzić zajęcia, bo nie potrafi zmienić perspektywy. Ludzie w fundacji Synapsis chyba z koniem pozamieniali się na łeb (???).

 

Głos w dyskusji zajęła także fundacja Prodeste - "Jako osoby ze spektrum autyzmu, ich rodziny i przyjaciele, oczekujemy sprostowania artykułu w „Rzeczpospolitej”. Oczekujemy komentarza do tekstu dr hab. Piotra Nowaka, uwzględniającego obowiązującą wiedzę na temat zespołu Aspergera i spektrum autyzmu. Oczekujemy także przeprosin oraz zaznaczenia, że tezy autora artykułu nie są w żaden sposób umocowane naukowo, lecz stanowią jego osobistą wizję rzeczywistości, nie mającą najmniejszego związku z faktami i należy traktować je jako indywidualne przemyślenia autora.

 

Studiowanie to przywilej, a nie obowiązek. Do wojska też nie przyjmują każdego


Fundacja Synapsis i Prodeste mocno skrytykowały tekst profesora Nowaka żadając przeprosin, ale pojawiły się też opinie czytelników, którzy przyznają rację profesorowi lub przynajmniej każą zastanowić się nad tematem.

 

Jeden z czytelników gazety napisał, że w tekście opisane były problemy, jakie stwarzają osoby z zaburzeniami osobowości, które nie potrafią - właśnie z powodu tych zaburzeń - kontrolować swych zachowań społecznych w grupie i utrudniają prowadzącym zajęcia. Czy "polityczna poprawność" nie pozwala nazwać problemu problemem? Nie padły tam słowa w jakikolwiek sposób obrażający ludzi z zespołem Aspergera. Różnego rodzaju zaburzenia dotyczą różnych osób i nie jest to ich winą - chodzi wyłącznie o dostosowanie metody kształcenia do specyfiki zaburzeń. Dawniej była forma " indywidualnego" toku studiów - teraz nie można o tym mówić?.

 

Ktoś inny z kolei pisze, że być może trzeba profesorowi Piotrowi Nowakowi uzmysłowić, że osoby z zespołem Aspergera, czy autyzmem - nie tylko studiują, ale i wykładają na uczelniach. Są doktorami, robią habilitacje, są profesorami... W Polsce i za granicą. Być może warto Rzeczpospolitej uświadomić, że artykuł jest niemal eugenicznym bełkotem, świadczącym o braku elementarnej wiedzy, ale i bezradności - tak opisywanego wykładowcy, jak i - całego systemu edukacji wyższej.

 

Niestety żyjemy w takim a nie innym świecie, który jest zbudowany jak jest. Nie każdy nadaje się do wszystkiego. Zawsze występuje jakaś forma dyskryminacji czy ograniczenia. Uczelnia wyższa to nie jest obowiązek, raczej przywilej. Nie każdy musi studiować. Do wojska też przecież nie przyjmują wszystkich i jakoś nikt z tego problemu nie robi. Życie to nie film, gdzie nawet osoba z głębokim autyzmem może prowadzić samodzielne życie. Choć ostatni film z 2016 roku z Benem Affleckiem pt. „Księgowy” sugerowałby co innego.


Film „Księgowy” opowiada o rodzinie, która ma dwoje dzieci – jednego sprawnego umysłowo i drugiego z głębokim autyzmem (nie mówi, nie ma z nim kontaktu). Matka chce oddać niepełnosprawnego umysłowo syna do specjalnego ośrodka, na co nie godzi się ojciec, pułkownik armii USA. Problemy rodzinne narastają, aż matka któregoś dnia pakuje manatki i opuszcza rodzinę. Ojciec bierze na barki wychowania synów. Pod okiem instruktora ćwiczą sztuki walki, rozwijają zdolności analityczne. W dalszej części filmu dowiadujemy się, że chłopak z autyzmem, który nie kontaktował, po latach szkolenia jakie zafundował mu ojciec został wojskowym, potem księgowym (głównie mafii), a na końcu profesjonalnym zabójcą.


Będzie kontynuacja tematu?
Redakcja dziennika Rzeczpospolita nie podpisuje się pod przedstawionymi tezami prof. Nowaka, ale w związku z pełną świadomość stopnia skomplikowania tematu, przewiduje dalsze publikacje, prezentujące także stanowiska przeciwne. Naczelny gazety Bogusław Chrabot dodaje, że dziennik dołoży wszelkich starań, by problem współżycia społecznego z osobami chorymi na zespół Aspergera naświetlić możliwie najszerzej.

 

Każdy zabierający głos w dyskusji zapomina chyba, że prawo i wolność jednej strony nie może odbywać się kosztem innych.

 

// Piotr Nowak, Czy ludzie niezrównoważeni psychicznie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe, dodatek weekendowy Plus Minus 7/8 stycznia 2016, Rzeczpospolita

// Komentarz | Lekcje z wariatem / Rzeczpospolita, Joanna Burgiełł jest psychoterapeutką i psycholożką pracującą w Fundacji SYNAPSIS.