Pracodawcy zatrudniający niepełnosprawnych intelektualnie apelują do prezydenta Białegostoku o pomoc przy aktywizacji takich osób. Pieniądze na ten cel są, ale miasto stawia absurdalne warunki. Chodzi o zatrudnianie trenerów, którzy motywowali by niepełnosprawnych do pracy [*].

 

 

Trenerzy to osoby, które wyszukują autystyczne, niepełnosprawne intelektualnie, z różnymi schorzeniami, znajdują im pracę, po czym pomagają im aż do usamodzielniania się. Takich trenerów do tej pory takich trenerów zatrudniał ratusz, ale teraz ratusz postanowił, że to organizacje pozarządowe mają zatrudniać trenerów. Miasto ogłosiło konkurs, który wygrało Stowarzyszenie My dla Innych. Na realizację programu miasto przeznaczyło 120 tys. zł, ale nagle obcięto dofinansowanie o 30 tys. zł. Jako powód miasto wskazało, że stowarzyszenie zatrudnia tzw. kołczów, a nie mentorów. Zdaniem miasta kołcz to osoba, która prowadzi grupowe wsparcie, a mentor to taki trener personalny.


Stowarzyszenie uważa jednak, że kołcz i mentor to to samo – zawody te nie są regulowane, więc kołcz może prowadzić również zajęcia indywidualne, a mentor grupowe. Organizacja żałuje, że zamiast mentora wpisała kołcza na wniosku konkursowym. Gdyby tak się stało, dziś nie byłoby problemu, a osoby niepełnosprawne miały by zapewnioną ciągłą pomoc w pracy.


Miasto rozpisze nowy konkurs na asystenta i jak zapewnia organizacja My dla Innych, wystartuje w tym konkursie, ale we wniosku konkursowym zamiast kołcza wpisze mentora – będzie to jednak jedna i ta sama osoba.

 

[*] TOMASZ MIKULICZ, Pracodawcy w Białymstoku: Prezydencie, chorzy ludzie potrzebują pańskiej pomocy, poranny.pl z 19 kwietnia 2017