Firma ochroniarska Solid Security (obecnie Work & Security) nie przedłużyła umowy o pracę niepełnosprawnej kobiecie, która porusza się o kulach. Powód?. Pracownica zaczęła przychodzić do biura z psem asystującym. Teraz kobieta domaga się odszkodowania za dyskryminację – pisze Gazeta Wyborcza.

 

Pani Kinga Śniegocka w 2015 r. przez trzy miesiące pracowała w firmie Solid Security (obecnie Work & Security). Zajmowała się monitorowaniem alarmów. Mimo pozytywnej opinii pracodawca nie przedłużył z nią umowy. Powodem był pies. Chodziło o to, żebym mogła przychodzić z psem asystującym – opowiada kobieta Gazecie Wyborczej.

 

Kobieta mówi, że czuła się upokorzona, bo w pracy wybuchła afera, jakby zażądała prywatnego odrzutowca. Inni pracownicy wytykali ją palcami. Kobieta nie może się schylać i kiedy coś upadło jej z biurka na podłogę prosiła o pomoc innych pracowników, ale zamiast pomocy słyszała od kolegów „Nie płacą mi za to, żeby ci pomagać”.

 

Pani Kinga dostała psa z fundacji. Zwierzak początkowo zostawał w domu, ale tam po prostu wariował. Zniszczył domofon, słuchawki za 400 zł, które kobieta kupiła do pracy, bo trudno jej utrzymać zwykły telefon, a pracodawca nie zapewnił jej odpowiedniego sprzętu. Kobieta próbowała izolować psa w specjalnej klatce kennelowej, ale się poranił. Wtedy pani Kinga postanowiła przyjść do pracy z psem asystentem, ale nie została wpuszczona do budynku.

 

Ponadto pracodawca nie zapewniał kobiecie miejsca parkingowego dla osoby niepełnosprawnej. Koperta była zawsze zajęta i kobieta musiałam szukać innego. Kiedy zaparkowała przy budce z hamburgerami, odholowano jej samochód, co kosztowało ją 700 zł.

 

Pani Kinga przynaje, że tuż po utracie pracy przeżyła załamanie. Pogorszył się jej stan zdrowia, bo utraciła środki na rehabilitację. Wpadła w długi. Teraz żąda 50 tys. zł zadośćuczynienia za dyskryminację ze względu na niepełnosprawność.

 

Firma ochroniarska tłumaczy się, że to budynek prywatny, że pies może być uciążliwy dla innych pracowników. Musimy ważyć wartości - mówią przedstawiciele firmy. Innego zdania jest Mecenas Hubert Hajduczenia, który reprezentuje panią Kingę. Przepisy ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych wskazują, że pracodawca ma obowiązek „zapewnić niezbędne racjonalne usprawnienia dla osoby niepełnosprawnej pozostającej z nim w stosunku pracy”, o ile nie jest to związane z wysokimi obciążeniami finansowymi (art. 23a). Pies nie wymagał żadnego przystosowania. Potrzebował kawałka podłogi i miski z wodą – stwierdził adwokat.

 

Wyrok w sprawie ma zapaść 7 czerwca 2018 roku.

 

// Wojciech Karpieszuk, Zwolnili niepełnosprawną, bo przyszła do pracy z psem asystującym. "Czułam się upokorzona", Gazeta Wyborcza Gazeta Stołeczna z 25 maja 2018