Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 39-letniego mężczyznę za to, że w zeszłym roku zostawił swoją niepełnosprawną 94 letnią babcię na wózku inwalidzkim samą w domu bez opieki w wyniku czego, starsza pani zmarła z wycieńczenia. Sprawa jest o tyle bulwersująca dla opinii publicznej, że kobieta została przywiązana do wózka.

17 września 2010 Dariusz F. (Zalesia, powiat łukowski) wyjeżdżając poza miejsce zamieszkania, pozostawił swoją 94 letnią babcię Eugenię U. bez opieki. Co gorsza, przed wyjazdem przywiązał ją do wózka. Kobieta przez dwa pozostawała skrępowana bez opieki i jedzenia.

 

Po anonimowym telefonie do mieszkania Dariusza F. przyjechała Policja oraz Straż Pożarna dzięki której dostano się do zamkniętego mieszkania. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli wycieńczoną kobietę. Niestety, po przewiezieniu jej do szpitala zmarła.

 

Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta zmarła na skutek niedożywienia i chłodu spowodowane niewłaściwą opieką. Podczas dochodzenia okazało się, że wnuczek pobierał na babcię świadczenie pielęgnacyjne, czyli tym samym zobowiązał się do opieki nad nią. Powodem przywiązania babci do wózka była obawa, aby ta z niego nie wypadła (cóż za troska).

 

1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz zapłatę 1000 zł za przyczyniesie się do śmierci babci.

 

29 marca 2011 roku Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mężczyznę na 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz zapłatę 1000 zł. Szybki proces był możliwy, bo Dariusz F. przyznał się do zarzucanych mu czynów, a karę ustalił z prokuratorem. Normalnie kara wynosiłaby do 8 lat pozbawienia wolności.

 

Sprawa miała charakter niejawny, co oznacza, że nie znamy motywów wymierzania tak niskiej kary za taką zbrodnię. Być może wynikało to z tego, że mężczyzna współpracował z prokuratorem, a wcześniej wzorowo opiekował się swoją babcią. Wyrok sądu okręgowego jest nieprawomocny i podlega zaskarżeniu do wyższej instancji. Do tego zapewne nie dojdzie, bo nie zależy na tym ani oskarżonemu ani prokuraturze.

 

Jeszcze nie raz usłyszymy o takich Dariuszach F. tylko tym razem będziemy to zawdzięczać autorom ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością. Może mało kto wie, ale niektórzy autorzy ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością są już wprawieni w wykańczaniu ludzi pod pozorem niesienia im pomocy.

 

W całej sprawie najbardziej bulwersujące nie jest to, że wnuczek zostawił babcię, którą miał się opiekować, ani to, że przywiązał ją do wózka. Więc co jest? Przede wszystkim to, że wyjeżdżając nie poprosił nikogo innego, aby przez te 2 dni zaopiekował się starszą panią. Pytanie jest też takie, kogo miałby poprosić, skoro w Polsce nie ma systemu opieki nad takimi osobami. Nie ma znaczenia czy ma się 90 lat czy 20 lat, tu przeszkodą jest niesamodzielność. Dariusz F. mógłby zadzwonić do jakiegoś stowarzyszenia czy fundacji, ale te mają gdzieś takie osoby. Zamiast tego wolą na nich robić biznes, wydawać broszurki i gazetki oraz sztucznie kreować problemy do rozwiązania.

 

Trudną sytuację pogorszy ustawa o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością, bo jeśli przyjąć zapisy z projektu, to opiekunowie osób niepełnosprawnych zostaną bez pomocy (a raczej zabraknie środków na pomoc dla nich). A to skończy się tym, że albo będą w desperacji mordować chorych członków rodziny albo wystawią ich na ulice i niech się nimi zajmą autorzy ustawy lub państwo. Jeszcze nie raz usłyszymy o takich Dariuszach F. tylko tym razem będziemy to zawdzięczać autorom ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością. Może mało kto wie, ale niektórzy autorzy ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością są już wprawieni w wykańczaniu ludzi pod pozorem niesienia im pomocy.

 

(popr, 29032011)

Jeszcze nie raz usłyszymy o takich Dariuszach F. tylko tym razem będziemy to zawdzięczać autorom ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością. Może mało kto wie, ale niektórzy autorzy ustawy o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnością są już wprawieni w wykańczaniu ludzi pod pozorem niesienia im pomocy.