Rzeczpospolita prześwietliła na co posłowie wydawali w 2010 roku publiczne pieniądze w ramach wydatków na biura poselskie. Okazuje się, że najwięcej pochłaniają wydatki na pensje pracowników, rozmowy telefoniczne oraz zwrot kosztów dojazdów.

Co miesiąc oprócz diet, posłowie dostają po 11 500 zł na utrzymanie biur poselskich, gdzie wyborca może skontaktować się ze posłem. Z owych 11 tys. zł najwięcej pochłaniają pensje pracowników biur. Na drugim miejscu są koszty przejazdów posłów samochodami. Tu LIDEREM w wydatkach na utrzymanie samochodu jest poseł Platformy Obywatelskiej Marek Plura, który na ten cel wydał ponad 45 tys. zł. To najwięcej ze wszystkich pozostałych posłów.

Ilona Raczyńska-Ciszak z biura posła Plury tłumaczyła gazecie, że tak ogromne wydatki posła na utrzymanie auta związane jest z tym, że poseł porusza się na wózku inwalidzkim i „przy niemal wszystkich przejazdach zmuszony jest korzystać z prywatnego samochodu, który jest odpowiednio przystosowany”.

// Na co posłowie wydali pieniądze, Rzeczpospolita z 27 kwietnia 2011

 

45 tys. zł na auto, bo inaczej się nie da

Dla przypomnienia – wypowiedź posła Plury z 2009 roku

Polska Agencja Prasowa przeprowadziła w marcu 2009 wywiad z posłem Markiem Plurą (PO), gdzie pan poseł opowiadał o problemach niepełnosprawnych z zakupem samochodu.

 

Poseł stwierdził „Jeżdżę, ale nie prowadzę i nie robiłem tego osobiście nigdy. Przy mojej dysfunkcji technicznie to jest możliwe, ale bardzo kosztowne.” Dalej poseł stwierdza, że nabycie samochodu przez osobę niepełnosprawną to kwestia czysto ekonomiczna i ma nadzieję, iż „działania PFRON przyczynią się do poprawy zatrudnienia niepełnosprawnych Polaków, którzy dzięki temu będą kupowali samochody normalnie”.

 

Wynika z tego, że jeśli ktoś podjąłby pracę dzięki wsparciu PFRON-u mógłby sobie kupić „normalnie” samochód. Zdaje się, że poseł Plura nie wie, że z reguły firmy płacą najniższą krajową co daje na rękę powiedzmy 1000 zł. Poseł na utrzymanie samochodu wydał z naszym pieniędzy ponad 45 tys. zł, czyli gdyby pracował przy wsparciu PFRON to na jednoroczny wydatek musiałby pracować 45 miesięcy (czyli 3,75 lat), a po odjęciu kosztów życia itd. pewnie z 12 lat. No a gdzie reszta kosztów związanych z utrzymaniem auta (przeglądy, naprawy, ubezpieczenie) nie wspominając o samym zakupie samochodu?

 

Skoro poseł nie może dojechać innymi środkami komunikacji (autobusy, pociągi) to co mają powiedzieć inni niepełnosprawni? A czym poseł jeździ po Warszawie, bo to dopiero tragedia musi być?

Warszawa – stolica Polski - to pustynia komunikacyjna i wieś zabita dechami !!!

 

Może mało kto wie, ale Warszawa – stolica Polski - to pustynia komunikacyjna i jak nie masz samochodu to nigdzie się nie dostaniesz !!! Brzmi idiotycznie? Ależ skąd, wystarczy posłuchać wypowiedzi p.Piotra Pawłowskiego prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji/Fundacji Integracja z początku 2010 roku !

Dziś nie dotarłem do biura, bo popsuł się nam samochód – opowiada prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji Piotr Pawłowski. – Ale w Warszawie nie ma taksówki, którą mógłbym podróżować, będąc na wózku inwalidzkim. Dlatego zostałem w domuwyjaśnia.” [*]

 

Po wypowiedzi p. Pawłowskiego można odnieść wrażenie, że Warszawa to wieś zabita dechami - ani autobusów, ani tramwajów, no zupełnie NIC.

 

Teraz wiecie, dlaczego INTEGRACJA tak mocno walczy o tzw. „koperty” kreująć problemy "niepełnosprawnych" z samochodami? Nie trudno się domyśleć, prawda, skoro po Warszawie nie da się inaczej jeździć niż z samochodem z kierowcą i to pewnie za publiczne pieniądze.

[*]Maciej Miłosz, Niepełnosprawni też zamówią taksówkę, Życie Warszawy z 26 stycznia 2010