Starsi, schorowani ludzie, z którymi często nie ma kontaktu, są pozostawieni bez odpowiedniej opieki, brudni, w zużytych pieluchach - tak, zdaniem części rodzin, wygląda rzeczywistość Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego przy ul. Wielickiej w Krakowie. – To kłamstwa – przekonywał w programie "Uwaga!" TVN dyrektor placówki.

 

 Pierwszy raz sprawą krakowskiego ZOL-u "Uwaga!" zajęła się przed miesiącem. Pani Józefa leżała na oddziale długoterminowej opieki. Teraz jest już w domu. Opiekuje się nią córka: sadza matkę na wózku, wkłada na nogi ciepłe kapcie, masuje dłonie, rehabilituje.

 

– Gdyby mama tam została, minąłby może miesiąc i byłby koniec. Mówię to z pełną świadomością. Przez cały czas miała tam zamknięte oczy, a pod rzęsami łzy. Któregoś razu je otworzyła i powiedziała: "zabierz mnie" – powiedziała Elżbieta Barabasz. Jej mama leżała w tamtejszym ośrodku zaledwie tydzień.

 

– Wyciągnęłam spod mamy pampers, z którego kapało. Suchą miała mama tylko głowę – twierdziła podczas poprzedniego reportażu kobieta. Podobne obserwacje miały inne rodziny pacjentów. Pan Włodzimierz zauważył, że jego mama ma sine, spuchnięte oko. – Tam człowiek nie ma godności – mówił.

 

Więcej kło/kk, "Tu tylko się leży i dogorywa". Dyrektor placówki reaguje i oprowadza po ośrodku, TVN24.pl z 8 kwietnia 2016

 


Kiedy TVN i inne media zrozumieją, że to nie są skandaliczne warunki ... tylko polska norma. W takich ośrodkach osoba niesamodzielna jest traktowana jak śmieć, nic nie warty przedmiot (nawet nie jak istota czująca). Nie bez powodu domy opieki i im podobne nazywane są przez pensjonariuszy umieralniami, domami przemocy, wykańczlniami i polskimi obozami śmierci.