Gustaw Dmowski, kardiolog i internista ze Świdnika stracił pracę tuż przed emeryturą przez orzeczenie z ZUS. Ubezpieczyciel uznał, że poruszający się na wózku inwalidzkim od 17 roku życia lekarz jest niezdolny do pracy, a dyrektor placówki, że to podstawa do zwolnienia. Sprawę zwolnionego lekarza nagłośnili reporterzy programu "Interwencja" w telewizji Polsat.

 

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Lublinie, wydał orzeczenia o całkowitej niezdolności do pracy Gustawa Dmowskiego. Ubezpieczyciel postąpił zgodnie z przepisami, gdyż wydanie takiego zaświadczenia jest formą przyznania renty, ale nie jest zakazem pracy. Jednak tak dosłownie potraktował je dyrektor szpitala w Świdniku, który zdecydował o zwolnieniu lekarza z przychodni, w której ten przepracował 35 lat. Co ciekawe lekarz ma bardzo dobrą opinię wśród pacjentów - "Świetny diagnosta. Poświęca dużo czasu chorym".

 

Przedstawiciele ZUS-u podkreślają, że nie ma zakazu pracy dla osób, które mają orzeczenie o niezdolności do pracy, o ile lekarz medycyny pracy nie zdecyduje inaczej. Lekarz medycyny pracy jednak stwierdził, że Gustaw Dmowski może nadal pracować. Co więcej, nigdy nie przeszkadzało to pacjentom kardiologa, który jest osobą niepełnosprawną od 17 roku życia. 

 

Lekarz złożył pozew przeciwko szpitalowi w Świdniku. Domaga się przywrócenie go do pracy. Niestety nie wiadomo, jak decyzję o zwolnieniu niepełnosprawnego lekarza uzasadnia dyrektor placówki, który odmówił komentarza w tej sprawie telewizji Polsat. 

 

// Artur Borzęcki, Polsat Interwencja z 14 lutego 2018