Pracownicy ochrony w jednej ze słupskich Biedronek bezmyślnie i perfidnie dręczyli niepełnosprawnego intelektualnie klienta. Ich zachowanie było skandaliczne i wyszło na jaw dzięki pracownicom pobliskiego punktu handlowego. Ochroniarze zostali dyscyplinarnie zwolnieni, a władze dyskontu przepraszają za całą sytuację - pisze portal poranny.pl.

 

Z relacji relacji pracownic znajdującego się tuż obok Biedronki sklepu pan Piotr "- To niepełnosprawny, około 50-letni człowiek o intelekcie 10 latka, do tego epileptyk. Widujemy go codziennie, gdy przechodzi obok w drodze do sklepu. Często przychodzi też do nas porozmawiać, ogrzać się. Nie pracuje, utrzymuje się z zasiłku, ale jest w miarę samodzielny, choć bywa zaniedbany. Z tego co nam mówił, mieszka sam." Pan Piotr odwiedzał także sklep Biedronki, gdzie padł ofiarą perfidnych żartów ze strony trzech ochroniarzy pracujących w dyskoncie.

 

Jak opowiadają świadkowie zdarzenia, niepełnosprawny kilka dni temu pojawił się w ich sklepie i z wielką satysfakcją opowiadał, że dostanie pracę jako ochroniarz w markecie, dodał również, że był już "testowany" "- Piotr naprawdę w to wierzył. Cieszył się. Opowiadał, że zarobi pieniądze. Gdy zaczęłyśmy go wypytywać o co chodzi, powiedział, że ochroniarze z Biedronki zaproponowali mu zatrudnienie w charakterze ochroniarza sklepu. I, że sprawdzili już czy się nadaje polecając mu bieganie do kas, podczas którego liczyli mu czas". Fantazja ochroniarzy poszła jednak jeszcze dalej - pan Piotr otrzymał od nich spreparowaną legitymację pracownika, zawierającą obraźliwe treści, m.in. zatytułowaną "Legitymacja kwalifikowanego czubka ochrony fizycznej".

 

Cała ta sytuacja bardzo zbulwersowała sprzedawczynie w sklepie, nie kryją także smutku i współczucia dla ofiary drwin "- Otworzyłyśmy kopertę i zobaczyliśmy tę „legitymację” ze zdjęciem, nazwiskiem Piotra i obraźliwymi treściami. Piotr zostawił ją u nas. Trudno powiedzieć ile z tego zrozumiał, ale było mu bardzo przykro. Został perfidnie skrzywdzony, zadrwiono z niego."

 

O wszystkim poinformowały dziennikarzy, którzy szybko pojawili się w sklepie. Podczas konfrontacji z ochroniarzami, ci nie zaprzeczyli, że legitymacja jest "prawdziwa", a cała sytuacja miała miejsce, jeszcze bardziej bulwersuje tłumaczenie " - Żartuje się przecież z różnych ludzi, a nieraz żarty się robi, żeby ktoś nie był upierdliwy na sklepie."

 

A jak do sprawy odnosi się Biedronka?.

Przedstawiciele biura prasowego spółki Jeronimo Martins poinformowali, że pan Piotr został przeproszony przez firmę, a trzej sprawcy zaistniałej sytuacji pożegnali się dyscyplinarnie z pracą. Jednocześnie firma zapewnia, że w całej sieci handlowej będą przeprowadzone rozmowy z pracownikami, aby podobne zdarzenia nie miały już miejsca.

 

W podobnym tonie wypowiadają się także przedstawiciele firmy Konsalnet, zatrudniającej ochroniarzy - "Z ogromnym żalem i niedowierzaniem przyjęliśmy informację o tym zdarzeniu. Szczegółowo zbadaliśmy jego okoliczności i stanowczo zaznaczamy, że takie zachowania stoją w zdecydowanej sprzeczności ze standardami i normami etycznymi obowiązującymi w Grupie Konsalnet".

 

// Monika Zacharzewska, Ochroniarze w Biedronce dręczyli upośledzonego, poranny.pl z 23 marca 2018