W tekście z 4 listopada 2010 „Impel: Szykują się zwolnienia” w Gazecie Giełdy Parkiet, pojawiła się informacja, że menedżerowie Impela dostali od prezesa Dzika polecenie dokonania analiz i oszacowania rozmiaru konieczny zwolnień w związku ze zmianą ustawy o rehabilitacji zawodowej niepełnosprawnych.

 

Obecnie Impel zatrudnia ponad 3,4 tys. „niepełnosprawnych”, a w 2009 roku refundacja z PFRON wyniosła 35,6 mln zł.

 

Prezes Impela - Grzegorz Dzik - jest zdania, że nowe regulacje najbardziej uderzą głównie w grupę pracowników starszych, z niskim wykształceniem, którzy najsłabiej radzą sobie ze zmianą pracy.

 

// Impel: Szykują się zwolnienia, Zbigniew Lentowicz GG Parkiet, 4 listopad 2010

 

Ależ to wzruszające – IMPEL martwi się o „biednych niepełnosprawnych”

 

 

Fakt faktem jest to, że nawet w Impelu pracują osoby niepełnosprawne – np. modelka na wózku, chyba w dziale HR. Jednak o błogosławiennym wpływie Impela na zatrudnianie niepełnosprawnych niejednemu na twarzy pojawia się sarkastyczny uśmiech - IMPEL i niepełnosprawni, to prawie jak połączenie wody z ogniem. W ogóle może się okazać, że ten cały Impel od samego początku tylko dokładał do „niepełnosprawnych” i nie miał nigdy z tego żadnego pożytku. Wszak Impel powstał na długo przed powołaniem PFRON-u do życia (!).

 

Ciekawe stwierdzenie napisała swego czasu Gazeta Finansowa (gf24.pl) w tekście z 2006 roku pod tytułem „Ochroniarz z białą laską” autorstwa Szymona Szadkowskiego:

 

Ponieważ Impel SA jest spółką giełdową sprawdziliśmy skonsolidowany rachunek zysków i strat za dwa okresy tj. np.: za 4 kwartał roku obrotowego 2004 i za trzeci kwartał zeszłego roku. W rubryce dotacje w pierwszym wyżej wymienionym okresie to: 66974 tys. zł., w drugim 39246 tys. zł. Wyniki kontroli NIK w 30 losowo wybranych firmach ochrony osób i mienia ze statusem zakładów pracy chronionej dowiodły, że wszystkie te przedsiębiorstwa wykorzystują państwowe dotacje w sposób niezgodny z prawem.

Zamiast kierować środki na pomoc zatrudnionym niepełnosprawnym poprzez zakładowe fundusze rehabilitacji, wykorzystują na dofinansowanie działalności gospodarczej, głównie przez subsydiowanie cen świadczonych usług.” – pisała GF.

 

Wcześniej, bo w 2005 roku pojawił się bardzo nieprzychylny Impelowi tekst  o brzmiącym tytule „Impelium” w tygodniku „Polityka” (nr 27/2005) autorstwa Małgorzaty Pietras-Bogusz. Pomijając prawdziwość przytoczonych informacji, IMPEL wydał specjalny komunikat:

 

Raport bieżący nr 26/2005 z dnia 27 lipca 2005 roku

W związku z opublikowanym w tygodniku „Polityka” w numerze 27 z dnia 9 lipca 2005 roku artykule pt. „Impelium”, Zarząd Impel S.A. wyjaśnia, iż w jego treści znalazło się wiele nieścisłości, przeinaczeń i informacji nieprawdziwych na temat samej Spółki, jak i pozostałych spółek Grupy Kapitałowej Impel.

(...)

11. Żadna ze spółek Grupy Impel (ani kierownictwo tych spółek) nie uczestniczy i nigdy nie uczestniczyła w procederze wyłudzania zaświadczeń o niepełnosprawności dla pracowników tych spółek. Pracownicy, lub też kandydaci do pracy w spółkach Grupy Impel są jedynie informowani o trybie ubiegania się o takie zaświadczenie w przypadku, gdy istnieją podstawy do jego uzyskania.”

 

I trudno nie wierzyć Impelowi – przecież IMPEL to porządna firma, która bardzo dba o swoich pracowników i martwi się o ich byt – nie ważne czy są pracownikami sprawnymi czy nie. Ten tekst o upadlanych pracownicach, które chciały popełnić samobójstwo to pewnie „pomyłka”. Tak samo jak stwierdzenie Polski The Times, która przyrównała IMPELA do GETTA, a portal lewica.pl przedrukował z Kuriera Związkowego, że „Założona w 1990 roku firma "IMPEL" zdążyła zasłynąć z łamania praw pracowniczych (...)” itd...........

 

 

Bracia i Siostry

Módlmy się za dotacje na Integracje i Impela

Niech te pieniądze PFRON po obcych nie poniewiera

Ciebie prosimy PFRON-nie

W Imię Prezesa i Impela

I wszystkich dotacji dla Integracji

 

 

Za 500 zł nikogo nie znajdą?

 

 

Myli się jednak ten, kto myśli, że nowe zasady refundacji płac z PFRON-u pogrążą firmy typu security. Często pracują tam emeryci z firm ochroniarskich (nawet bez orzeczenia o niepełnosprawności), którzy wykonują proste prace za 500 zł na rękę. Przykładem mogą być punkty kontroli na pętlach autobusowych czy tramwajowych. W tych punktach monitoruje się czas przyjazdu i odjazdu taboru komunikacji miejskiej oraz jest to miejsce odpoczynku kierowców czy motorniczych. Zakład komunikacji płaci za taki punkt 1000-1200 zł na rękę. Niby całkiem nieźle jak za same siedzenie. Ale taka budka musi być otwarta 24 godziny na dobę. No to ludzie pracują tam w systemie 24 na 24 godziny, a 1000 czy 1200 zł muszą podzielić na dwie osoby. Na rękę wychodzi to załóżmy 500 zł. Kto będzie pracować za 500 zł? No ten, kto już ma jakieś świadczenia czyli, np. emeryt. Poza tym w najbliższym czasie należy się spodziewać ogłoszeń, że firmy ochroniarskie będą szukać epileptyków i osób z zaburzeniami psychicznymi do pilnowania obiektów. Takie osoby będą mieć według noweli ustawy stopień znaczny, więc i kasy na nich będzie więcej. Tak to wyjdzie w praktyce.