"Rzeczpospolita” opublikowała 13 listopada 2010 roku interesujący tekst o marnotrawieniu publicznych (unijnych) pieniędzy, na absurdalne pomysły lub takie, których zasadność jest podejrzana. Listę marnotrawstwa przygotowała brytyjska organizacja Open Europe. Tylko po co szukać za granicą, jak przykłady mamy w POLSCE.

Gazeta podaje przykłady rozrzutności – ponad 400 tys. euro na ośrodek rehabilitacyjny i fitness dla psów na Węgrzech, czy 7 mln euro na zoo w Hanowerze, które miało stworzyć replikę kanadyjskiego Jukonu i przyczynić się do wzrostu zatrudnienia (a pracę znalazło raptem 20 osób).

 

// Więcej o patologii marnotrawstwa publicznych pieniędzy można znaleźć w artykule Wojciecha Lorenza pod tytułem „Kto okrada kasę UE” opublikowanym w Rzeczpospolitej z 13 listopada 2010 roku, s.A8.

Po co szukać za granicą, przykłady są na miejscu

Tytuł artykułu w „Rzeczpospolitej” jest mocny, ale należy go raczej rozpatrywać w kwestii marnotrawstwa a nie okradania. Chociaż, gdyby przyjąć filozofię, że marnotrawstwo jest okradaniem, bo dzięki niepotrzebnie wydanym pieniądzom, można by pomóc innym, to jest to już inny punkt widzenia. Tylko po co szukać za granicą, skoro przykłady są na miejscu u nas w kraju.

 

 

Przykłady:

*Na stronę legislacjon.pl z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zostało przeznaczonych ponad 17 tys. PLN. Taką stronę można raptem zrobić za sporo mniej niż 1000 złotych. Przebitka wyniosła aż 16 razy więcej. Takich zysków nie osiągnęli nawet inwestorzy, którzy w 1993 roku kupili akcje prywatyzowanego ING Banku Śląskiego. Tam przebitka wyniosła tylko 13 razy.

*Na tzw. agencję informacyjną IntegracjaInfo, Państwowy Fundusz Rehabilitacji przeznaczył ponad 200 tys. PLN. Na dodatek okazuje się, że dotacje raz dostało Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, a kiedy środki się skończyły o dotację wystąpiła Fundacja Integracja – w obu organizacjach szefuje ta sama osoba (!!!). Aż dziw bierze, że sprawą nie zainteresował się NIK. Można by odnieść wrażenie, że bez tych dotacji, nie da się nic pisać. A przecież da się to robić za darmo. Tylko po co – niepełnosprawnym PFRON ogranicza wsparcie, ale na takie chore pomysły znajdują się pieniądze.

*„Rzeczpospolita” wspomniała, że za 7 mln euro stworzono raptem 20 miejsc pracy w Zoo w Hanowerze. Wystarczy się przyjrzeć projektowi  „Wsparcie osób niepełnosprawnych ruchowo na rynku pracy” realizowanymi przez trzy organizacje III sektora, w tym przez Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji.

Na projekt aktywizacji zawodowej niepełnosprawnych przeznaczono 11,5 mln zł (UE dała 85 proc. a PFRON 15 proc.), a pracę znalazła garstka osób. Później organizatorzy w pokrętny sposób tłumaczyli się z tych żenujących wyników, że celem projektu nie było znalezienie pracy niepełnosprawnym, tylko kursy, szkolenia z pisania CV, czasem zakup sprzętu itp. Pytanie pozostaje otwarte? Kto na tym projekcie najlepiej wyszedł – niepełnosprawni czy organizatorzy. Nic więc dziwnego, że w 2010 roku chętnie zorganizowano drugą edycję „Wsparcie osób niepełnosprawnych ruchowo na rynku pracy” za 25 mln zł [*], na której można zapewne nieźle zarobić w ramach obsługi administracyjnej. To jest łatwa KASA, bo efektów nikt nie musi gwarantować – efekty można śledzić (a raczej tylko to co się robi) na stronie http://www.praca-bezbarier.pl (zapewne w przyszłości po tej stronie zostanie czarna dziura lub page not found). Oczywiście tam nikt nie znajdzie informacji, ile wydano na ten projekt i jego części, kto na tym najwięcej zarobił itd. – Ściśle tajne/TOP Secret.

Dlaczego takie PATOLOGIE mają miejsce. Odpowiedź jest banalna. BO NIKT TEGO NIE KONTROLUJE – bierz dotacje, i hulaj dusza.

[*] 25 mln zł pochodzi z Poddziałania 1.3.6 PROGRAMU OPERACYJNEGO KAPITAŁ LUDZKI. Realizacja przewidziana jest  w okresie od 01.2010  do 12.2011.