Według doniesień medialnych w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych im. St. Kazana w Starogardzie Gdańskim nieletni pacjenci tej placówki „medycznej” mieli być kopani, szarpani i poniżani [*].

Oddział szpitala istnieje dwa lata, a na leczenie lub obserwację psychiatryczną trafiają tu nieletni w wieku 13-18 lat. Pacjenci tego oddziału mieli być kopani, szarpani, wstrzykiwano im sól fizjologiczną, szantażowano, poniżano i ośmieszano, czyli ogólnie obdzierano ich z godności.

W TVP.info dyrektor szpitala dr Michał Rudnik powiedział, że lawina sygnałów o nieprawidłowościach dotarła do niego 15 października, choć pojedyncze sygnały docierały już wcześniej. Sprawa nie wyszła by na jaw, gdyby nie konflikt między panią ordynator oddziału nr 23 a personelem. To p.ordynator powiadomiła dyrektora szpitala o makabrycznym traktowaniu pacjentów przez część personelu.

Nieprawidłowości istniejące na oddziale potwierdził Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki, który na kontrolę wysłał konsultanta wojewódzkiego ds. psychiatrii dzieci i młodzieży p.Izabelę Łucką. Sprawą zajęła się już prokuratura po tym jak o perfidnym traktowaniu ludzi zawiadomił ją 13 grudnia 2010 roku dr Rudnik.

Jak powiedział 14 grudnia 2010 na antenie TVN prokurator Maciej Rocławski z prokuratury rejonowej w Starogardzie Szczecińskim lista perfidnych metod poniżania była dłuższa: wielogodzinne stanie na zimnie, polewanie zimną wodą itd.

Najmocniej sprawę podsumowała na antenie TVN w programie FAKTY (14122010) pani prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej:

„Przecież to był OBÓZ KONCENTRACYJNY, powiedzmy sobie szczerze. A jakie są skutki przebywania w obozie koncentracyjnym, co się z człowiekiem dzieje, to niestety wszyscy od II Wojny Światowej wiemy.” - powiedziała prof. Popiołek.

[*] Alicja Katarzyńska, Horror w szpitalu - poniżali i bili pacjentów?, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 14 grudzień 2010

 

SZOK czy STANDARD?

 

Dla wielu ludzi to może być szok, że tak traktuje się ludzi – tu nieletnich, którzy zostali wysłani do szpitala psychiatrycznego przez sąd za popełnione przestępstwa. Ale tak właśnie wygląda rzeczywistość w stosunku do osób bezbronnych lub tych, które na to przyzwalają w momencie, kiedy kamera jest wyłączona lub jej nie ma.

Przecież znamy przypadki różnych organizacji, które zachowują się inaczej prywatnie a inaczej kiedy występują przed kamerą. Poza kamerą to jakaś banda pazernych, chciwych i obłudnych degeneratów, żerujących na grupie docelowej, na rzecz której podobno działają, a wszystkich dookoła rolują, aby wyciągnąć od nich pieniądze. Dzięki temu zyskują na popularności co ułatwia im nabijanie sobie portfeli, działając komercyjnie pod plandeką działalności niezarobkowej. Niektóre osoby o niby nieposzlakowanej opinii biorą bezpośredni udział w łamaniu elementarnych praw za co dostają pochwały czy słowa wdzięczności od tych, którzy swoją wiedzę opierają tylko o przekazy medialne. Więc gdzie tu jest zaskoczenie czy szok? Tak wygląda życie w „Realu”.