Jak pisze „Gazeta Wyborcza” wielu rodziców dzieci naprawdę niepełnosprawnych nie wie czy kupić wózek teraz czy poczekać. Niestety, W Lubelskiem brakuje pieniędzy i rodzice muszą kupić wózek samemu.

W takiej chorej sytuacji są rodzice dzieci, które nie chodzą i co jakiś czas muszą mieć nowy wózek (zwykły), bo w starym  już się nie mieszczą. Wiadomo, że człowiek rośnie i sprzęt który był dobry rok temu, teraz trzeba wymienić.

Niektórzy rodzice dostają część dotacji z NFZ i resztę dopłacają, a inni w ogóle rezygnują z zakupu. Są rozgoryczeni, bo według przepisów te pieniądze, o które walczą od kilku miesięcy, powinni dostać bez problemu.

Wózki ze środków PFRON finansują również Powiatowe lub Miejskie Centrum Pomocy Rodzinie, ale urzędnicy nie wiedzą kiedy ostatecznie rozdzielą pieniądze z Funduszu, bo nie wiedzą kiedy je dostaną. Sytuacją zaskoczony jest PFRON (oczywiście jak zwykle), bo co roku przekazuje środki w tych samych terminach.

// Gazeta Wyborcza Lublin, Za co kupić wózek? PFRON na razie nie pomoże, 2 luty 2011

Takie problemy to nic nowego. W Lubeskiem czy Pomorskiem to bez różnicy. W mediach pokazuje się jakiś ludzi, którzy właśnie wrócili z Aconcagua – najwyższego szczytu Andów. Jeden z nich nie ma jednego płuca, a drugi nie widzi. I co w tym takiego niezwykłego? Nawet padło stwierdzenie, że sprawni myślą o niepełnosprawnych w stereotypowy sposób, że ci tylko siedzą w domach i nic nie robią. A przecież my „niepełnosprawni” jesteśmy pełnowartościowymi ludźmi i mamy marzenia, które realizujemy. No  śmiechu warte. Ludzie są sprawni fizycznie !!!. Fakt, jakiś problem ze zdobyciem szczytu na pewno mieli, ale co innego jakby szczyt Andów zdobył np. Krzysztof Wojciechowski pochodzący z Rzeszowa – chłopak ma dwa płuca, ale ledwo dyszy, bo ma zaawansowaną mukowiscydozę. To byłaby sensacja. Człowiek, który ledwo oddycha przy standardowym ciśnieniu powietrza zdobywa górny !!! On też ma marzenia, ale postępująca choroba (a nie jakiś uraz mechaniczny) zabiera mu nawet ten luksus.

Żyjmy fikcją, to najprostszy sposób, aby pozbyć się najsłabszych niepełnosprawnych. Rodzice nie kupują wózków, bo ich nie stać. Nie masz wózka to siedzisz domu. A przecież rok czy dwa lata temu minister DUDA mówił coś o stwarzaniu warunków umożliwiających niepełnosprawnym wyjście z domu. I lepiej już nic nie mówić. Zapewnienia ministra DUDY są tyle samo wart co INTEGRACJA (0*0=0).