Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych pełni bardzo ważną rolę w życiu osób niepełnosprawnych. Dzięki temu funduszowi celowemu osoby niepełnosprawne mogą liczyć na dofinansowanie do zakupu  sprzętu ortopedycznego (w tym niezwykle drogich wózków o napędzie elektrycznym), komputerów , kontynuowania nauki itp.

Od 7 lata prowadzony jest program „Pegaz 2003”, który wspomaga zakup czy to komputerów czy to wózków  (a raczej w sporej większości finansuje taki zakup). Jednak PFRON postanowił zastąpić go nowym programem o nazwie „PEGAZ 2010” i wprowadzić nowe kryteria oceny wniosków, na podstawie których, środki z funduszu będą wydawane w lepszy – bardzie racjonalny - sposób .

 

Same cele programu nie zostały zmienione, czyli (moduł I):

 

obszar A – pomoc w zakupie i montażu oprzyrządowania do samochodu,

obszar B – pomoc w zakupie podstawowego wraz z oprogramowaniem i/lub specjalistycznego sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem,

obszar C – pomoc w zakupie wózka inwalidzkiego o napędzie elektrycznym wraz z dodatkowym wyposażeniem umożliwiającym jego właściwą eksploatację, wynikającą z rodzaju i zakresu niepełnosprawności adresata programu,

obszar D – pomoc w utrzymaniu sprawności technicznej posiadanego wózka inwalidzkiego o napędzie elektrycznym, tj. w zakupie części zamiennych, akumulatorów, dodatkowego wyposażenia i/lub w pokryciu kosztów jego niezbędnych napraw, remontów, przeglądów technicznych, konserwacji i renowacji,

obszar E – pomoc w uzyskaniu prawa jazdy kategorii B.” – za PFRON.

Nowością w PEGAZ 2010 jest to, że z obszarów A - C i E modułu I programu, będą mogły skorzystać osoby  powyżej 60 roku życia (kobiety) oraz mężczyźni powyżej 65 roku życia, pod warunkiem, że pracują. Ten przedział wiekowy zwany poprodukcyjnym, do tej pory nie mógł korzystać ze wsparcia. I to jest zmiana na plus, bo była to jawna dyskryminacja ze względu na wiek.

Inną nowością jest to, że zewnętrzni eksperci będą badać, czy osoba starająca się o specjalistyczny sprzęt rzeczywiście go potrzebuje. To dobrze, bo czasem wnioskodawcy starali się o coś, co mogło być im niepotrzebne lub niedostosowane do ich potrzeb.

 

Wśród pozostałych zmian można wymienić:

 

* Poszerzenie kręgu osób, które mogą ubiegać się o wsparcie,

* Nowy punktowy system ocen wniosków,

* Zwiększenie wkładu własnego.

 ... nowe zasady dofinansowania to dramat dla osób niepełnosprawnych

 

Ale nowe zasady dofinansowania to dramat dla osób niepełnosprawnych skazanych albo na państwo albo na pomoc  innych (np. rodziny), bo zwiększono wymagany wkład własny. Ponadto wysokość dofinansowania zależeć będzie również od tego czy wnioskodawca już wcześniej nie korzystał ze wsparcia.

 

Najbardziej dramatycznie wygląda sytuacja w obszarze C (czyli dofinansowanie do zakupu wózka o napędzie elektrycznym). Według nowych zasad osoba starająca się pierwszy raz o pomoc, będzie musiała dysponować 15 procentowym wkładem własnym liczonym od ceny brutto wózka. Dalej jest tylko gorzej. Ci którzy raz korzystali z pomocy muszą mieć wkład własny na poziomie 20 proc. ceny sprzętu, a osoby korzystające już min. dwa razy ze wsparcia – dla nich wkład własny został ustalony na poziome 25 proc.

 

Nietrudno policzyć, że jeśli wózek o napędzie elektrycznym kosztuje w granicach 20-30 tys. zł (nie mówiąc o jakiś niezwykle specjalistycznych robionych na indywidualne zamówienie kosztujących  200 tys. zł i więcej – tu i tak nie ma co liczyć na pomoc) osoba niepełnosprawna będzie musiała wyłożyć od 5 do 7,5 tys. zł.

 

Co prawda, są wózki kosztujące 15 tys. zł, ale po paru godzinach przebywania w takim urządzeniu ze względu na jego niedostosowanie, osoba niepełnosprawna przeżywa gehennę. Można to zmienić, dokupując specjalne siedzisko za parę tysięcy złotych, ale skoro wkład własny jest większy, no to sorry Gregory, siedź i cierp.

 

Nowe zasady pomocy przypominają to trochę dawanie małpie banana przez pancerną szybę – niby banan jest na wyciągnięcie ręki, a jednak nieosiągalny. Brzmi okropnie? Niestety tak, ale również niestety jest to prawda. A jeszcze nie tak dawno prezes PFRON mówił, że podwyższenie wkładu własnego spowoduje, że o dofinansowanie do wózków wystąpią tylko te osoby, które faktycznie go potrzebują. Chyba tylko nikt nie przewidział konsekwencji tego genialnego posunięcia PFRON.

 ... ze stwardnieniem rozsianym na równi z alkoholikiem po wypadku.

 

Co ma zrobić osoba, która ze względu na swoją chorobę czy wypadek jest skazana na najniższą pomoc państwa? Ona raczej nie będzie mogła skorzystać z programów PFRON. 

 

Dlaczego nie uwzględnia się stopnia przyczynienia się do własnego kalectwa? – jak można na równi traktować ludzi, których niszczy choroba albo są sparaliżowane po wypadku do którego w żaden sposób nie przyczynili się, z tymi co jeżdżą po pijaku powodując wypadki  w wyniku których są niepełnosprawne lub takie co skaczą na główkę albo wchodzą do stacji transformatorowych, a później w mediach pokazują swój dramat, a raczej skutki własnej głupoty. Może tutaj należałoby coś poprawić?

 

To, że należy dobrze wydawać środki publiczne, w celu realizacji wyznaczonego planu pomocy przy ograniczonych zasobach finansowych,  nie podlega dyskusji. Ale dlaczego w ramach owej pomocy skazuje się najbiedniejszych niepełnosprawnych na niebyt – tego już nie da się wytłumaczyć w racjonalny sposób, jeśli w ogóle w tym temacie można coś wyjaśniać.

 

Należy pamiętać, że ze środków PEGAZ 2010  pokrywane są również koszty podróży zewnętrznych ekspertów, i zakładając (choć może niesłusznie) sporą ilość delegacji, w znaczący sposób może się zmniejszyć i tak skromną pulę pieniędzy przeznaczonych na realizację programu.

 

Wydawało by się, że instytucja, której celem jest pomoc niepełnosprawnym lepiej rozumie ich potrzeby i sytuacje w jakich się znajdują. Ale wiadomo, chory lub jego rodzina do Warszawy nie pojedzie protestować, więc takim łatwiej jest ograniczyć pomoc.

Dlaczego PFRON nie zrewiduje dofinansowania do wynagrodzeń NIBY niepełnosprawnych- zwykłych naciągaczy, którzy pracują jako ochroniarze, personel sprzątający, magazynierzy  lub wykonują inne prace fizyczne, do których trzeba mieć końskie zdrowie. Tam są prawdziwe pieniądze, ale liczone nie w milionach, a w miliardach złotych.

 

Prezes Funduszu twierdzi, że nowe zmiany są skoncentrowane na aktywizowaniu osób do pracy lub tych, którzy sami chcą się zaktywizować. Tylko pan Prezes zapomniał, że chcieć a móc to spora różnica.  Ile procent niepełnosprawnych z najcięższymi inwalidztwem zatrudnia PFRON? , bo można by odnieść wrażenie, że takie osoby nie chcą pracować i poprawić swojej sytuacji życiowej.

 

Kolejny cios dla niepełnosprawnych przyszedł z Ministerstwa Zdrowia, gdzie jak się okazuje na sprzęt ortopedyczny zostanie przeznaczonych 575 mln zł, czyli mniej niż planował resort. Mniej, bo NFZ odpowiedzialny za refundację, rezerw finansowych po prostu nie ma. Pocieszeniem jest tylko to, że jest trochę więcej na refundację leków.

Normalnie super jest być niepełnosprawnym w Polsce, choć pieniądze – o ironio -  na pomoc są spore.