Sejm pracuje nad nowelizacją ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan popiera wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy dla wszystkich niepełnosprawnych, dzięki czemu będzie im łatwiej znaleźć pracę. Jednocześnie opowiada się za ograniczeniem przywilejów zakładów pracy chronionej, które rodzą różne patologie.

 

Organizacja Lewiatan jest za kompleksową reformą  całego systemu aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych, dzięki czemu zwiększy się efektywność zatrudnienia tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy, a nie tych , którzy potrafią wykorzystać luki w systemie. Wzrost zatrudnienia niby niepełnosprawnych spowodował, że PFRON stał się niewydolny finansowo.

 

„Według prognoz, w przyszłym roku sytuacja finansowa PFRON jeszcze bardziej się pogorszy. W jego budżecie może zabraknąć 1 mld zł. Dlatego pozytywnie oceniamy projekt nowelizacji ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Jego celem jest zwiększenie efektywności całego systemu, a także likwidacja różnych patologii" - mówi Małgorzata Rusewicz, dyrektorka departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan.

 

„Nowelizacja ustawy przewiduje m.in. ograniczenie dopłat do zatrudnienia osób z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, a zwiększenie w przypadku osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Dobrze się stało, że zostaną zmniejszone przywileje zakładów pracy chronionej. W nowelizacji ustawy przewiduje się zwolnienia z podatku od nieruchomości, rolnego i leśnego tylko dla tych zpch, które zatrudniają określony procent osób ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Dzięki temu PFRON zaoszczędzi rocznie 400 mln zł. Promowanie zatrudnienia osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności przyniesie kolejne 800 mln zł oszczędności rocznie" - dodaje Piotr Sarnecki, ekspert rynku pracy PKPP Lewiatan.

 

Obecnie z systemu refundacji wynagrodzeń korzysta ok. 135 tys. zdrowych (czyli lekki stopnień, nawet nie wiadomo czego), ok. 115 tys. osób w miarę zdrowych (czyli umiarkowany stopień niepełnosprawnych) i ok. 10 tys. osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności (ale pewnie większość to osoby chodzące i w pełni samodzielne). W zależności od stopnia niepełnosprawności pracownika, firma dostaje refundację w wysokości 160 proc., 140 proc. i 60 proc. najniższego wynagrodzenia. Z danych PFRON (które przypadkowo wyciekły) wynika, że Gross rzekomo niepełnosprawnych pracowników pracuje w firmach ochroniarskich. Tylko jedna taka firma dostała w zeszłym roku aż 30 mln zł refundacji.

 

prędzej świnia zobaczy niebo, niż w zakładach pracy chronionej będą pracować w większości osoby rzeczywiście niepełnosprawne.PATOLOGIA będzie trwać – prędzej świnia zobaczy niebo, niż w zakładach pracy chronionej będą pracować w większości osoby rzeczywiście niepełnosprawne.

 

Obecne zmiany w prawie tak naprawdę nie wnoszą nic, co mogłoby wpłynąć na zatrudnienie niepełnosprawnych w stopniu znacznych lub tych, którzy rzeczywiście bez dotacji nie zostaliby zatrudnieni. Patologia i fiksacja zatrudniania niepełnosprawnych dalej będzie trwać. Przesunięcie kwot z jednego stosu na drugi nic nie zmieni, a bo firmy będą zatrudniać więcej osób z dawną II grupą inwalidztwa. I po jakimś czasie znowu będzie powtórka z rozrywki. PFRON znowu nie będzie miał pieniędzy i zaczną się kolejne chore oszczędności, które najbardziej uderzą w tych, którzy tej pomocy potrzebują najbardziej.

 

Aby zmienić ten patologiczny ustrój należałoby w pierwszej kolejności:

 

* Zweryfikować wszystkie wydane orzeczenia,

 

* Zaostrzyć kryteria przyznawania refundacji. Dopłaty do pensji nie byłyby powiązane z orzeczeniem o niepełnosprawności (choć sam dokument byłby podstawą do refundacji), ale od tego czy dana osoba jest wstanie wykonywać pracę samodzielnie. Nie może być tak, firma dostanie masę pieniędzy na niby niepełnosprawnego, który 8 godzin siedzi na portierni. Taka praca nie wymaga dofinansowania. Tak samo jest ze znacznym stopniem niepełnosprawności. To z tego, że ktoś ma I grupę – to przecież nic nie znaczy. W tej kategorii są osoby chodzące, biegające i jeżdżące na rowerze, a mają I grupę bo są chorzy na dziecięce porażenie mózgowe i z automatu dostają znaczny stopień.

 

* Refundacja byłaby przyznawana na osoby, które nie przyczyniły się do swojego inwalidztwa. Nie może być tak, że pieniądz idą na jakiś idiotów, którzy z własnej winy ulegli wypadkowi, a później pierwsi stają w kolejce po publiczne pieniądze – przecież to jest ZŁODZIEJSTWO. Jak spowodujesz wypadek, to ubezpieczyciel nie zwraca ci kosztów rozbitego samochodu- tak. To dla czego państwo miałoby łożyć na takie osoby, które same z siebie zrobili kaleki.

 

Pozostałe działania wynikałyby z potrzeb ujawnianych w dalszych etapach reformy. Jeśli nie przeprowadzi się reformy z prawdziwego zdarzenia, to prędzej świnia zobaczy niebo, niż w zakładach pracy chronionej będą pracować w większości osoby rzeczywiście niepełnosprawne. Taka jest prawda.

 

UZUPEŁNIENIE z 12 października

 

"Apelujemy o rozsądek. Zmniejszenie dofinansowań nie może zastępować rzetelnie przygotowywanej reformy orzecznictwa. To oczywiste, że osoby z największym stopniem niepełnosprawności powinny otrzymywać największe wsparcie, ale nie powinno to oznaczać dyskryminacji innych grup – uważa Magdalena Janczewska, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Pracodawców RP. To odpowiedź na często powtarzające się zarzuty, że obecnie orzeczenia o niepełnosprawności się w Polsce „załatwia”, a osoby niepełnosprawne w stopniu lekkim niczym nie różnią się od pełnosprawnych pracowników." - taki manifest proponuje organizacja Pracodawców RP.

 

Dalej Pracodawcy RP piszą "W ocenie Pracodawców RP argumentacja, że niepełnosprawni ze stopniem lekkim w ogóle nie potrzebują dofinansowań do wynagrodzeń jest niesprawiedliwa i przede wszystkim z gruntu nieszczera. – Osobom, które tak twierdzą polecam lekturę ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Napisano w niej: do lekkiego stopnia niepełnosprawności zalicza się osobę o naruszonej sprawności organizmu, powodującej w sposób istotny obniżenie zdolności do wykonywania pracy, w porównaniu do zdolności, jaką wykazuje osoba o podobnych kwalifikacjach zawodowych z pełną sprawnością psychiczną i fizyczną, u niektórych pracodawców są nawet osoby po amputacji, które mają stopień lekki – przytacza Janczewska. – Tylko wyjątkowy cynik może takiej osobie powiedzieć, że powinna radzić sobie sama."

 

W stanowisku Pracodawców RP jest pewien sens. Oczywiście, że osoby z największa niesprawnością powinny otrzymywać największe dofinansowanie. Ale przytoczona definija osoby z lekką niepełnosprawnością, zupełnie mija się z rzeczywistością. Aż trudno byłoby sobie wyobrazić osobę ze znacznym stopniem - staka osoba nie miałaby rąk, nóg, leżałaby pod respiratorem i BÓG jeden wie co jeszcze. Pewnie są takie osoby, ale one nawet z największymi dofinansowaniami nie znalazłyby pracy, a nawet pewnie nie mogłby pracować.

 

W całej tej walce o dofinansowania nikt jednak nie zadaje podstawowego pytania? Dlaczego podatnicy mają łożyć na idiotów, którzy z własnej winy przyczynili się do swojego kalectwa? Poza tym, dlaczego wysokość dofinansowania nie jest negocjowana indywidualnie? Przecież jak ktoś ma załatwione orzeczenie lub jego pochodzenie budzi wątpliwość, to PFRON nie może tego zweryfikować i musi przyznać refundację. Dlatego pierwszym krokiem jest weryfikacja systemu orzeczeń (nowe ostre kryteria niesprawności) połączone z wyeliminowaniem osób, które same z siebie zrobili inwalidów. Drugim krokiem jest weryfikacja wszystkich wydanych orzeczeń i tu nie byłoby żadnych wyjątków. Efekt? Orzeczenia otrzymywałyby te osoby, które rzeczywiście wymagają wspomaganego zatrudnienia. Jest to oczywiście trudne i karkołomne zadanie, ale płacenie podatków to też nie sielanka.

 

Póki co, dalej będziemy tkwić w maraźmie i zakłamaniu, że PFRON refunduje wynagrodzenia niepełnosprawnych a zakłady pracy zatrudniają niepełnosprawnych. Kolejna debata nad zmianami dofinansowań odbędzie się zapewne za 2-3 lata, kiedy PFRON znowu stanie nad przepaścią finansową, ale deficyt sięgnie nie 1 mld zł jak to jest obecnie, ale ze 2 lub więcej mld zł. Wtedy dopiero ktoś może pomyśli nad systemowymi rozwiązaniami.

 

PKPP Lewiatan, nie-pelnosprawni.pl, Pracodawcy RP