Temat budzący kontrowersje, bagatelizowany i tabuizowany na co dzień. Jednak, gdy mu się przyjrzeć bliżej okazuje się, że wszyscy, niezależnie od stopnia sprawności mamy potrzeby seksualne. Zawsze też potrzebna jest druga osoba, aby te pragnienia spełnić.

 

Całkiem niedawno, bo nie dalej niż kilka tygodni temu, siedząca obok mnie w autobusie kobieta, na widok mężczyzny poruszającego się na wózku, powiedziała do mnie szeptem: „Ojej, wie pani, takie to niezręczne, niech oni może siedzą w domu i nie wychodzą, ja bym na pewno tak zrobiła."

 

Wydaje mi się, że w tych właśnie słowach i niestety wielu podobnych, wypowiadanych w różnych okolicznościach, zamknięte jest społeczne podejście do osób z niepełnosprawnościami. Odwracanie wzroku lub porozumiewawcze spojrzenie skierowane do innej osoby, zastanowienie się w myślach: pomóc, nie pomóc, może lepiej, jak ktoś inny pomoże.

 

To zakłopotanie, zażenowanie nie przejawia się wyłącznie w sytuacjach widocznych dla nas na co dzień, ale również w rozumieniu i akceptacji ich seksualności. I pomimo tego, że każda osoba ma prawo wieść życie seksualne (bez przymusu, konsensualnie i nie naruszając, rzecz jasna, wolności drugiej osoby), to, kiedy mówi się o seksualności kogoś poruszającego na wózku, bez kończyn, chorego np. na stwardnienie rozsiane, na twarzach wielu osób można zauważyć zdziwienie i grymas.

 

Więcej na foch.pl z 28 sierpnia 2014