8 stycznia 2017 roku Elisabeth Scharfenber, rzeczniczka klubu poselskiego Zielonych w wywiadzie udzielonym gazecie Welt am Sonntag zaproponowała wprowadzenie „seksu na receptę” dla osób niepełnosprawnych. Propozycja spotkała się z mocną krytyką.

 

Zdaniem partii Zielonych państwo niemieckie powinno finansować seks dla osób niepełnosprawnych w ramach ubezpieczeń zdrowotnych. Jako przykład rzeczniczka partii podała rozwiązania stosowane w Holandii oraz Danii, gdzie takie usługi są finansowane przez państwo. Aby jednak skorzystać z usług eksterapeutek lub seksterapeutów niepełnosprawny musi przedstawić zaświadczenie, że nie może zaspokoić potrzeb seksualnych w inny sposób i nie stać go na wynajęcie seks-opiekuna.

 

Propozycja partii Zielonych nie wywołała jednak entuzjazmu. Już następnego dnia, tj. 9 stycznia głos zabrali przedstawiciele federalnego ministerstwa zdrowia, którzy stwierdzili, że finansowanie usług seksualnych dla niepełnosprawnych nie jest częścią opieki zdrowotnej, a pieniądze pochodzące ze składek mają służyć leczeniu a nie zaspokajaniu takich czy innych potrzeb.

 

Do pomysłu Zielonych sceptycznie odniosła się również fundacja „Bethel”, która na terenie całych Niemiec prowadzi domy pomocy społecznej i inne placówki wsparcia. Michael Conty, przewodniczący zarządu fundacji zwrócił uwagę, że wizyty seks-opiekunów nie są zabronione, a same ośrodki starają się zapewnić odpowiednie warunki swoim podopiecznym. Nie ma zresztą co ukrywać, że coraz więcej prostytutek w Niemczech oferuje swoje usługi w domach opieki społecznej, poczynając od zwykłego pobudzającego masażu, aż na pełnym stosunku kończąc. Nie ma zatem potrzeby, aby w te sprawy angażować państwo. Ewentualnie można by się zastanowić nad poprawą intymności pensjonariuszy domu opieki, bo nie każdy chce, aby inni wiedzieli o korzystaniu z odpłatnego seksu.

 

Propozycja partii Zielonych rozniosła się echem po innych krajach. Dla przykładu brytyjska prasa przytacza słowa aktywisty działającego na rzecz niepełnosprawnych (sam zresztą jest niepełnosprawny w stopniu znacznym) Matthiasa Vernaldi’ego, który uważa, że angażowanie państwa w zaspokajanie potrzeb seksualnych niepełnosprawnych byłoby poważnym błędem. Seks za publiczne pieniądze wzbudzałoby w społeczeństwie postrzeganie niepełnosprawnych jako jeszcze gorszych „niedoskonałych istot”, którym trzeba pomagać w zaspokajaniu nawet tak podstawowych potrzeb jak fizyczna bliskość z inną osobą.

 

Prasa w Polsce odnośnie tej tematyki ... no cóż jak zwykle milczy, wiadomo ciemnogród na każdym rogu.