Janis McDavid, 25 letni Niemiec, podobnie jak Nick Vuijcic, urodził się bez rąk i nóg. Od najmłodszych lat chciał jeździć samochodem, sam bez pomocy innych. Dziś jego marzenie to zwykła rzeczywistość.

 

Janis od dzieciństwa zdawał sobie sprawę, jak istotna jest niezależność. Mając 19 miesięcy otrzymał wózek elektryczny. Będąc nastolatkiem chłopak usłyszał o specjalistycznych zakładach motoryzacyjnych, które dostosowują auto do każdej niepełnosprawności. To był dla niego przełomowy moment, bo nie spoczął, póki wśród jego dokumentów nie pojawiło się prawo jazdy, a w garażu samochód.


Jednak sama determinacja chłopaka na niewiele by się zdała, gdyby nie pewien człowiek, którego Janis spotkał na swojej drodze - Roland Arnold. To założyciel firmy Paravan, działającej na niemieckim rynku od ok. 20 lat, która zajmuje się dostosowaniem samochodów dla osób niepełnosprawnych. Dodatkowo jego przedsiębiorstwo prowadzi też szkołę jazdy zarówno dla osób z dysfunkcjami wrodzonymi, jak i nabytymi w wyniku wypadków.

 

Dzięki firmie Paravan udało się przystosować Mercedesa Sprintera, którym Janis pokonał tysiące kilometrów bez żadnego wypadku. Odwiedził m.in. w Londyn czy Paryż, a jednym z większych problemów było znalezienie odpowiedniego miejsca parkingowego – wszak Mercedes Sprinter to rodzaj auta dostawczego, a nie mały samochód osobowy.


Dlaczego dostawczak a nie osobówka


Janis potrzebuje większego auta, więc zwykły samochód osobowy odpada. Najpierw Janis wjeżdża do auta na wózku elektrycznym przy pomocy specjalnej rampy. Później schodzi z wózka, wsiada na fotel kierowcy, pomaga sobie kilkucentymetrową nogą, a brodą zapina cztery pasy bezpieczeństwa [patrz poniżej na filmiku]. Ustami wkłada kluczyk do stacyjki. Kieruje, dodaje gazu i hamuje przy użyciu jednego joysticka, którym steruje lewym ramieniem, a prawym barkiem wybiera na klawiaturze pozycję biegu, wrzuca kierunki albo obsługuje nawigację na smartfonie, przymocowanym na specjalnej konsoli.


Podstawą sukcesu tego typu dostosowania samochodu jest tzw. SpaceDrive – technologia polegająca na instalacji w aucie niepozornej skrzynki, podłączonej do fabrycznego systemu zarządzania pojazdem, która umożliwia elektroniczną obsługę wszystkich jego funkcji, bez sterowania mechanicznego.


Roland Arnold uważa, że każdy, kto może poruszać choćby kilka centymetrów jedną kończyną w czterech kierunkach, może obsługiwać małą dźwignię, a zatem jest w stanie prowadzić auto.

 

 

Zanim się zachwycisz historią Janisa, czy innego Nica...

 

Historia Janisa jest imponująca. Człowiek nie ma rąk i nóg, a mimo to prowadzi auto. Podobnie jak Nick Vuijcic, Janis jest mówcą motywacyjnym. Łączy ich jeszcze jedno – nie urodzili się w Polsce.

 

Każdy bez chwili zastanowienia zachwyca się Nickiem Vuijcic’em - nasłynniejszym niepełnosprawnym mówcą motywacyjnym, który ma być w tym roku w Polsce ze swoim show. Ogromna niepełnosprawność nie sprawiła, że człowiek został zamknięty w domu, a wręcz przeciwnie. Janis i Nick mieli szczęście, bo nie urodzili się w Polsce. A my też mieliśmy takiego polskiego Janisa i Nicka, nazywał się Piotr Radoń, który też bardzo, ale to bardzo chciał zmienić swoje życie. Niestety nie urodził się ani w Niemczech, ani w Australii, ani nawet w bogatej rodzinie. Chcąc polepszyć swoje życie, a w zasadzie zamienić wegetację na życie, prosił ludzi o wsparcie finansowe. Dzięki temu mógł rozpocząć upragnione studnia informatyczne, zacząć myśleć pozytywnie o przyszłości. Tylko dzięki ludziom dobrej woli i ich wsparciu - bo o pomocy państwa nie było mowy – pan Piotr poczuł się pełnoprawnym obywatelem.

 

Niestety, pan Piotr zmarł pod koniec 2014 roku w wieku zaledwie 21 lat. Żadna, ale to żadna organizacja rzekomo pomagająca niepełnosprawnym nie zainteresowała się jego przypadkiem – zwłaszcza te „integracyjne” z Warszawy, bo właśnie w stolicy Polski pan Piotr rozpoczął studia.