Mail za zdjęciem poparzonej, 14-miesięcznej Oli, robi wrażenie. Na dodatek tak niewiele trzeba, by jej pomóc w rehabilitacji - wystarczy przesłać maila dalej. Ale nie róbcie tego. Ola wprawdzie istnieje, tyle, że ma już 7 lat, a jej rodzice są bezsilni wobec mailowej akcji, za którą stoją internetowi oszuści.


"Ola wygrała z ogniem bój o życie, teraz walczy o swoją przyszłość! 14-miesięczna dziewczynka ma spaloną skórę, uszkodzone kości czaszki na skutek wysokiej temperatury, nie ma połowy twarzy. Po pożarze trafiła do krakowskiego szpitala w Prokocimiu i jest pod opieką chirurga specjalisty od oparzeń doc. Jacka Puchały. Czekają ją kolejne operacje i długa rehabilitacja, na którą potrzebne są pieniądze". Taki dramatyczny mail od dwóch tygodni krąży w sieci. Wygląda wiarygodnie - jest wskazane miejsce leczenia dziewczynki, nazwisko lekarza i - co najbardziej poruszające - zdjęcie poparzonej Oli.

 

Mimo, że cała historia zaczęła się w 2005 roku do dzisiaj ta informacja krąży po skrzynkach e-mail.


// Więcej, Sprawdź nim prześlesz dalej. Jak internetowi oszuści zarabiają na chorych dzieciach, TOK FM 31 październik 2011