27 letni Łukasz Borowski pochodzący ze Szczecina, a obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii dostał najwyższe odszkodowanie, jakie kiedykolwiek wypłacono na Wyspach.

Mężczyzna 4 lata temu (październik 2005 rok) jako pasażer - jadąc do pracy do zakładów pakowniczych w hrabstwie Cambridgeshire - był uczestnikiem wypadku. Kierowcą pojazdu była jego znajoma. Nagle samochód wpadł w poślizg i wpadł do rowu. W wyniku tego zdarzenia na skutek ucisku, który spowodował brak dopływu krwi do mózgu, została uszkodzona lewa półkula mózgu. Łukasz został sparaliżowany i obecnie porusza się na wózku o napędzie elektrycznym. W dodatku ma problemy z pamięcią i skupieniem koncentracji.

Pewnie byłby zdany tylko na pomoc rodziny. Ale miał „szczęście w nieszczęściu”. Z pomocą przyszła mu brytyjska opieka społeczna. Załatwili wszystko. Od opiekunek, po znalezienie przystosowanego mieszkania, do kontaktu z prawnikami, a dokładnie z prawnikiem Johnem Davisem z Irwin Mitchell Solicitors, który w jego imieniu prowadził sprawę o odszkodowanie.

Okazało się, że sprawczyni wypadku nie miała polisy OC, co znaczyło, że nie można dochodzić odszkodowania. Co prawda, można było podać kobietę do sądu, ale ze względu na jej warunki materialne odszkodowanie byłoby bardzo niskie. Co prawda kobieta został skazana w maju 2006 za wypadek drogowy i nałożono na nią mandat w wysokości 250 funtów, ale dla Łukasza to żadne pocieszenie. Do końca życia będzie zdany na czyjąś pomoc.

Firma Irwin Mitchell Solicitors postanowiła zatem dochodzić odszkodowania od Motor Insurers' Bureau (odpowiednik Polskiego Funduszu Gwarancyjnego). W wyniku ugody, Łukasz dostał 8,35 mln funtów zadośćuczynienia (ok. 38 mln zł) – najwyższa suma jaką do tej pory wypłacono na Wyspach za wypadek drogowy. Co prawda, początkowo prawnik domagał się 10,5 mln funtów, ale Łukasz zgodził się na 20 proc. redukcję sumy odszkodowania.

 

„Szczęście w nieszczęściu”

 

Łukasz może powiedzieć, że ma szczęście. Gdyby wypadek wydarzył się w Polsce suma odszkodowania byłaby niska. Czy 8 mln funtów to dużo? Wszystko zależy do czego to porównać. Dla normalnego człowieka, miliony funtów to sporo. Ale wystarczy sobie policzyć ile sparaliżowana osoba musi wydać, aby choć trochę przywrócić to co straciła (należy zauważyć, że Łukasz nie był sprawcą wypadku, więc jest uprawniony do stwierdzeń typu zostałem skazany na wózek).

Dla takie człowieka potrzebne jest większe mieszkanie. Do tego dochodzą koszta opieki (10 do 20 tys. funtów miesięcznie), dostosowany samochód, aby nie był zależny komunikacji. Jak na ironię, po zliczeniu wszystkich wydatków miesięcznych i po przeliczeniu na dalsze trwanie życia, kwota 8,35 mln funtów to o kilka milionów za mało.

A co sam Łukasz Borowski powiedział o sumie odszkodowania - „wolałbym być zdrowy i dalej jak to do tej pory robiłem, pakować w fabryce ziemiaki do worków”.

A gdyby wypadek zdarzył się w Polsce?

 

Gdyby wypadek zdarzył się w Polsce, Łukasz dostałby może kilkadziesiąt tysięcy złotych. Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach Alter Ego (tak dokładnie nazywa się ta organizacja), na antenie TVP Info stwierdził, że od tego roku maksymalna suma odszkodowania za wypadki wynosi 2,5 mln euro, ale do tej pory nie zdarzyło się, aby którykolwiek zakład ubezpieczeń wypłacił takie odszkodowanie. Ubezpieczyciele stosują bowiem różne techniki i przeliczniki, aby maksymalnie zmniejszyć wartość wypłaty. np. jeden z największych ubezpieczycieli w umowach NNW (polisy od Następ Nieszczęśliwych Wypadków) stosuje zapis, że jeśli osoba w pojeździe nie ma zapiętych pasów, to przyczynia się do zwiększenia szkody w 70 proc. O tyle właśnie zmniejszy się odszkodowanie.

PZU może wypłacić tzw. kwotę bezsporną do wysokości 200 tys. zł, ale z reguły jest to 50-70 tys. zł. Oczywiście później na drodze cywilnej można dochodzić reszty odszkodowania.

Prezes dodał też, że zna przypadek, kiedy pewien ubezpieczyciel wycenił czterokończynowe porażenie na kwotę 134 zł.

Problemem jest też polski system orzekania o odszkodowanie. Brak jednolitych kryteriów powoduje, że za to samo zdarzenie sąd w Warszawie czy Białymstoku zasądzi inne zadośćuczynienie.

Przykładem może być sam prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach Alter Ego Alter Ego. Jako student na początku lat 80' XX w wyniku wypadku doznał uszczerbku na zdrowiu. Ówczesne Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji WARTA przyznało mu rentę wyrównawczą m.in. na pokrycie kosztów rehabilitacji. Po skończeniu studiów podjął pracę, gdzie zarabiał kilka średnich krajowych. Niestety, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, pan Popiel musiał zrezygnować z pracy. Renta ubezpieczeniowa, nie pokrywała nawet 80 proc. wydatków na rehabilitację, a gdzie środki do zapewnienia życia. Właśnie ze względu swój przypadek p. Popiel postanowił pomóc innym i w 1999 roku założył Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach Alter Ego, które jako organizacja społeczna może dochodzić na drodze sądowej odszkodowań w imieniu poszkodowanych.

Według przepisów zakład ubezpieczeń jest zobowiązany do wypłaty odszkodowania do 30 dni. Ten termin może wydłużyć się, jeśli sprawa (wypadek) jest skomplikowany. Zakład ubezpieczeń może praktycznie w nieskończoność wydłużać termin wypłaty z polisy. Na szczęście nasza władza dostrzegła problem i w postępowaniu przygotowawczym sąd lub prokurator będzie mógł zasądzić od ubezpieczyciela wypłatę pewnej kwoty odszkodowania dla ofiary wypadku, zanim sprawa wyjaśnienia wypadku zostanie rozstrzygnięta.

Podobnie słabo wygląda sytuacja z polisami NNW, jakie rodzice wykupują w szkołach dla swoich dzieci. Z reguły suma polisy to 10 tys. zł, a składka roczna 30 zł. Rodzice myślą, że taka polisa zapewni im środki na ewentualne pokrycie kosztów zdarzenia losowego. BŁĄD. Z reguły widać tylko 10 tys. zł i każdy myśli, że właśnie tyle ich pociecha dostanie. Owszem, zakład ubezpieczeń wypłaci 10 tys. zł, ale tylko w najgorszej sytuacji z możliwych – śmierci dziecka.

A szkoła? A szkoła wybierze takiego ubezpieczyciela, który zapewni jej pewne profity np. wyposaży salę komputerową lub gimnastyczną.

//A.West (UK, London-Studland Road), dbk