W piątek prezydent Lech Kaczyński podpisał 5 ustaw. W sumie, w 2010 roku prezydent złożył podpis pod 23 ustawami. Jednym z podpisanych aktów prawnych jest ustawa z dnia 22 stycznia 2010 r. o zmianie ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz niektórych innych ustaw.

 

Według zmienionych przepisów organizacja pożytku publicznego może dostać do 20 tys. zł na realizację projektu bez konkursu, którego realizacja twa 90 dni.

 

Inne zmiany:

 

*NGO mogą ubiegać się o środki na realizację zadań poza konkursem w sytuacjach np. klęski żywiołowej lub na ochronę życia i zdrowia,

*O status organizacji pożytku publicznego może ubiegać się organizacja non-profit, która nie przeznacza większość zysku na np. płace pracowników. Organizacja NIE MOŻE DZIAŁAĆ DLA ZYSKU.

*NGO na szczeblu lokalnym mogą powoływać radę działalności pożytku publicznego. Rada może doradzać w spraw np. zmian legislacyjnych. Radę może powołać min. 3 organizacje na szczeblu gminnym lub min 5. organizacji na szczeblu wojewódzkim.

 

I ukróci się biznes?

 

Organizacja NIE MOŻE DZIAŁAĆ DLA ZYSKU... z teorii zarządzania wynika, że organizację tworzą ludzie, a nie na odwrót. Można to zinterpretować tak, że pewna grupa społeczna tworzy organizację, która będzie realizować wyznaczone cele. Oznacza to, że organizację nie tworzą np. budynki, maszyny, licencje itd., które są środkami tylko wspomagającymi zaliczanymi do środków trwałych czy wartości materialnych i prawne (tzw. aktywa).

 

Skoro organizację tworzą ludzie, to wniosek jest prosty. Żaden członek organizacji niedziałającej dla zysku nie może pobierać pensji. Jeśli to robi, to nie może być mowy o działalności non-profit, bo w tym przypadku profitem będzie pensja. Logiczne? Nawet bardzo.

 

Rzeczą oczywistą jest, że nie da się robić czegoś sensownego bez środków finansowych. Dlatego całość środków pozyskanych z dotacji czy innego wsparcia powinna iść na realizację celu z pominięciem wypłacania wynagrodzeń. W Polsce jest bardzo mało organizacji, które spełniają ten warunek. Nie są to więc organizacje non-profit tylko prowadzące regularny i ordynarny biznes – okazuje się, że niektóre na ludzkim nieszczęściu na tych, na rzecz których to niby działają (czytaj fałszywi przyjaciele).

 

Ustawa powinna wprost zabronić wypłacania pensji. Można to zrobić poprzez dodanie art. xxx

 

Organizacja, która uzyskała status pożytku publicznego, współfinansowana z dotacji lub innych środków publicznych nie może wypłacać pensji swoim członkom” - nie byłoby już mowy o pracownikach.

 

I jakiś podpunkt

 

Organizacja może zwracać uzasadnione społecznie koszty swoim członkom i innym osobom wspomagające organizację

 

Ten ostatni warunek oznaczałby, że można by zwrócić na podstawie faktur lub innych dowodów księgowych pieniądze za np. dojazdy, jakieś posiłki regeneracyjne itd.

 

Dodatkowo, wszystkie usługi np. księgowe, informatyczne itp. powinny być realizowane poprzez zewnętrzne spółki wyłonione w drodze otwartego konkursu z zastrzeżeniem, że do konkursu nie mógłby stawać podmioty, które należą lub współnależą do członków organizacji pozarządowej.

 

Często bywa tak, że dana organizacja zatrudnia cała masę różnej maści księgowych, dyrektorów i aż strach pomyśleć kogo tam jeszcze. Z pozyskanych dotacji są im wypacane milionowe pensje.

 

Te dwie proste zmiany wyeliminowałyby organizacje, które pod płaszczykiem organizacji społecznych prowadzą biznes. Niestety, mimo zmian wszystko zostanie tak jak jest.

 

//dbk