dwie osoby siedzą na swoich wózkach elektrycznych

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) i Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) wydają na refundację sprzętu rehabilitacyjnego i medycznego coraz większe środki. Nie przekłada się to jednak na poprawę życia chorych i niepełnosprawnych, a w dodatku sprzęt jest coraz gorszej jakości. Takie wnioski płynął z dyskusji sejmowej podkomisji stałej ds. osób niepełnosprawnych, która odbyła się 5 lutego 2019 roku.

 

NFZ: wydajemy refundację wyrobów medycznych coraz więcej

Łukasz Szmulski, pełniący obowiązki dyrektora Departamentu Leków i Farmacji w ministerstwie zdrowia przedstawił sytuację na temat zaopatrzenia osób niepełnosprawnych w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze, sprzęt rehabilitacyjny i inne wyroby medyczne, przy czym są to dane szacunkowe (brak danych za ostatnie 3 miesiące 2018 roku), niemniej pokazuje to skalę wydatków.

 

Refundacja wyrobów medycznych przez NFZ odbywa się w oparciu o 3 akty prawne:
- Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 maja 2017 r. w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie (jest to katalog wyrobów medycznych wraz limitem cenowym refundacji);
- ustawa 4 listopada 2016 roku o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem";
- ustawa o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności obowiązująca od 1 lipca 2018 roku.

 

W 2018 rok ponad 1,5 mln pacjentów skorzystało przynajmniej raz z refundacji wyrobów medycznych z czego 2 proc. to osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, a łączny koszt refundacji to ponad 920 mln zł (z tej kwoty 37 mln zł wydatkowano na ok. 4 proc. pacjentów ze znacznym stopniem).

 

W całym roku 2018 zrefundowano ponad 248 mln sztuk wyrobów medycznych z czego pacjenci ze szczególnymi uprawnieniami wykorzystali ponad 40 mln zł zakupując ponad 13,5 mln szt. wyrobów medycznych. Najwięcej środków pochłonęła refundacja materiałów chłonnych typu pieluchomajtki, na które przeznaczono 217 mln zł i umożliwiło to zaopatrzenie ponad pół miliona pacjentów w 213 mln szt. wyrobów medycznych.

 

W 2018 roku zrefundowano ponad 2000 wózków inwalidzkich, w przypadku pacjentów z ustawy „Za życiem” i ze szczególnymi uprawnieniami było to ponad 2300 wózków. Łącznie na ten cel przeznaczono 11,3 proc. wszystkich wydatków na refundację.

 

Inne znaczące wydatki pochłonęła refundacja pionizatorów dla 600 dzieci z ustawy Za Życiem i 600 osobom dorosłym ze szczególnymi uprawnieniami. Zrefundowano także 1 mln szt. sprzętu do fizjoterapii układu oddechowego (rurki tracheotomijne, cewniki i inne), co stanowiło łącznie ponad 10 proc. kwoty refundacji wyrobów medycznych. 55 tys. pacjentów zrefundowano worki stomijne za kwotę 170 mln zł.

 

Łącznie w 2018 roku na refundację wszystkich wyrobów medycznych NFZ przeznaczył 1,2 mld zł (dane niepełne). Szczegółowe dane NFZ przekaże podkomisji sejmowej w późniejszym terminie.

 

Przedstawiciele NFZ zaznaczyli również, że co roku kwota refundacji na wyroby medyczne sukcesywnie rośnie. W 2010 r. 589 mln zł, 2015r. 894 mln zł, 2016 r. 946 mln zł, natomiast w palnie finansowym NFZ na rok 2019 przewidziano ponad 1,2 mld zł.

 

PFRON też dokłada, ale kwoty są mniejsze

Michał Pelczarski, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych przedstawił dane refundacji wyrobów medycznych w ramach dofinansowania z PFRON. W 2016 r. 139 mln zł, 2017 r. 141 mln zł, 2018 r. 119 mln zł (dane tylko za 3 kwartały).


Jeśli chodzi o liczbę osób korzystających z refundacji to te liczby rok do roku są podobne – w 2016 r. 176 tys. osób, 2017 r. 174 tys. osób, 2018 r. 145 tys. osób (dane tylko za 3 kwartały).


W przypadku refundacji sprzętu rehabilitacyjnego to w 2018 roku skorzystało 3642 osoby, a kwota refundacji wyniosła 5 mln zł (dane niepełne).

 

PFRON szacuje, że w 2019 roku środki na refundację będą znacznie większe, a to za sprawą planu działa w ramach Funduszu Solidarnościowego podpisanego przez minister pracy 31 stycznia 2019. Środki, o których mowa, to 250 mln zł.

 

Drugi w kolejności głos zabrał Mirosław Izdebski, dyrektor Departamentu ds. Programów PFRON i dodał, że środki na refundację pochodzą z tzw. algorytmu. Są to pieniądze przekazywane przez PFRON samorządom powiatowym celem refundacji wyrobów medycznych, sprzętu rehabilitacyjnego i wyrobów pomocniczych. Środki algorytmowe mają być w 2019 roku wyższe o 10 proc. i mówimy o kwocie 861,7 mln zł.

 

Aktywny Samorząd poszerzył grono odbiorców
Dyrektor Izdebski wspomniał również o tym, że niepełnosprawni uzyskują pomoc w ramach programu Aktywny Samorząd, a w grudniu 2018 roku Rada Nadzorcza PFRON poszerzyła grono odbiorców mogących starać się o wsparcie z tego programu (np. dofinansowanie do kursu prawa jazdy inne niż kat. B dla osób głuchych, czy zakup skutera o napędzie elektrycznym).

 

Cały budżet Aktywnego Samorządu w 2018 r. wyniósł 112 mln zł z czego ok. połowa środków (56 mln zł) została przeznaczona na moduł I – likwidacja barier w poruszaniu się i barier komunikacyjnych. W 2019 roku PFRON chce zwiększyć finansowanie modułu I do kwoty 90 mln zł i te środki są zarezerwowane w planie finansowym, a cały budżet Aktywnego Samorządu ma wynieść 147 mln zł, a więc wzrost o 30 proc. w porównaniu do roku 2018.

 

Finansuje się sprzęt słabej jakości, który nie spełnia oczekiwań niepełnosprawnych

Sporą część dyskusji pochłonęła kwestia limitów dofinansowań na aparaty słuchowe i wózki inwalidzkie, które to limity są po prostu za małe, a także to, że refundowany sprzęt jest słabej jakości. W przypadku wózków „elektryków” refundacja jest tylko dla osób w wieku aktywności zawodowej, a co potem ma zrobić taka osoba?. Co z tego, że na refundację przeznacza się coraz większe kwoty, jak niepełnosprawni nie odczuwają żadnej poprawy, a gros środków jest po prostu marnowana.

 

Przykładem mogą być limity na zakup aparatów słuchowych. Refundacja na poziomie 700 zł powoduje, że głuchy kupuje sprzęt niespełniający jego oczekiwań i odkłada go do szuflady. Dobry aparat słuchowy to kilka tysięcy złotych, a nawet 20 tys. zł. Głusi też nie zawsze używają aparatów, bo szybko wyczerpują się baterie i takich osób nie stać na zakup kolejnych baterii.

 

Podobnie sytuacja ma się z implantami słuchowymi, które są w pełni refundowane przez NFZ – kwoty od 60 tys. zł do 100 tys. zł, a uwzględniając konsultacje i operację wszczepienia koszty dochodzą do 160 tys. zł. Tylko co z tego, jeśli po 5 latach procesor mowy odmawia posłuszeństwa, a na wymianę trzeba czekać kilka lat. Skutek jest taki, że wydajemy masę pieniędzy na implanty… a po kilku latach głuchy znowu pozostaje głuchy. Padła propozycja, aby już na etapie wszczepiania implantu zarezerwować środki na wymianę procesora mowy, dzięki czemu skrócą się kolejki w oczekiwaniu na wymianę. Poza tym, nie wszystkie osoby muszą być implantowane, bo wystarczy im aparat słuchowy i dlatego warto rozważyć propozycję, aby aparaty słuchowe były po prostu darmowe.

 

NFZ powinien urealnić limity, które nie przystają do obecnych realiów rynkowych

Podobne problemy z refundacją mają osoby niedowidzące i niepełnosprawne ruchowo. W przypadku tych pierwszych są bardzo małe limity na refundację filtrów wzmacniających kontrast kolorów, część sprzętu w ogóle nie jest uznawana za wyrób medyczny i nie podlega refundacji. Z kolei osoby niepełnosprawne ruchowo mają problem z zakupem wózka o napędzie elektrycznym. Niby z NFZ i PFRON można łącznie teoretycznie dostać 7500 zł, ale zwykły wózek „elektryk” kosztuje 10 tys. zł, a taki lepszy bardziej dostosowany to 20 tys. zł i więcej. Tak samo jest ze zwykłymi wózkami o napędzie ręcznym, które również kosztują po kilkanaście tysięcy złotych i zakup takiego wózka to żadna ekstrawagancja, bo taki wózek jest lekki, można go łatwo złożyć i transportować samochodem, samolotem czy pociągiem.

 

Poseł Sławomir Piechota zwrócił się do przedstawiciela NFZ, czy Fundusz rozważa aktualizację limitów cenowych, które w ogóle nie przystają do obecnych realiów rynkowych. Był kiedyś niestety import wózków z Chin, tanich, słabej jakości i bez gwarancji i to był pieniądze zmarnowane. Przecież w NFZ pracują specjaliści od oceny technologii medycznej, takie osoby mogą zrobić rozeznanie wśród producentów/dostawców co i ile kosztuje. Dobrze, że kiedyś PFRON uruchomił dofinansowanie do wózków, dzięki czemu wiele osób może obecnie jeździć na takich wózkach i stało się to czymś normalnym. Od stycznia 2018 roku obowiązuje nowa definicja wózka o napędzie elektrycznym w rozporządzeniu refundacyjnym, ale obecnie problemem jest to, że za kwoty dofinansowania z NFZ nie da się kupić wózka o napędzie elektrycznym.

 

NFZ: my nie ustalamy limitów, robi to ministerstwo zdrowia

Podczas debaty rozgorzała dyskusja kto i za co odpowiada. NFZ twierdzi, że to nie on ustala limit cenowy na wyroby medyczne, tylko poprzez ustawę robi to ministerstwo zdrowia. Z kolei ministerstwo zdrowia odpowiedziało, że limit ustala wspólnie z prezesem NFZ, aby nie było takiej sytuacji, że ministerstwo samo autorytarnie ustali cenę i w połowie roku w NFZ skończą się na to pieniądze.

 

Będący na posiedzeniu komisji senator Jan Filip Libicki zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt, a mianowicie zachowaniu producentów wyrobów medycznych. Nawet jeśli limit cenowy zostanie zwiększony, to producenci momentalnie podnoszą cenę najtańszego wyrobu do tego limitu. Jest to problem znany od lat i czy są w ogóle jakieś rozwiązania, które umożliwiłyby ograniczenie tych praktyk?.

 

Przedstawiciel ministerstwa zdrowia odpowiedział, że istnieje mechanizm w postaci ustawy refundacyjnej, ale do tej pory tylko kilku producentów wyrobów medycznych zdecydowało się na ten krok. Powodem jest niechęć producentów do narzucania im z góry ceny, za które będą sprzedawać swoje wyroby. Mimo wszystko ministerstwo zdrowia rozważa propozycję, aby niektóre wyroby medyczne czy grupy takich wyrobów objąć limitem refundacyjnym, co w dużej części rozwiązałoby problem ciągłego podnoszenia cen przez producentów.

 

Warto powołać zawód doradcy ds. zaopatrzenia w pomoce techniczne

Poseł Piechota dodał, że problemem przy procedurze refundacyjnej jest też to, że niektóre wyroby medyczne nawet w obrębie jednej grupy są bardzo różnicowane i ustalenie jednej ceny byłoby trudne i dlatego producenci nie chcą wchodzić w sztywne ramy refundacji. Przykładem mogą być wózki inwalidzie. Każdy wózek, aby spełniać powierzone funkcje jest inny, szerszy, mniejszy, większy, ma inne hamulce itd. – jeden producent sprzedał 20 tys. wózków w 5 tys. różnych wariantów, co oznacza, że tylko cztery wózki były takie same. U nas ciągle nie ma odpowiednich osób, które potwierdzałyby, że wybór takiego czy innego wyrobu medycznego jest prawidłowy, dlatego warto w porozumieniu z Akademiami Wychowania Fizycznego opracować program kształcenia doradcy ds. zaopatrzenia w pomoce techniczne.

 

Warto pomyśleć też o indywidualnej ścieżce zaopatrzenia osób ze specjalnymi potrzebami, które otrzymywałyby rzeczywiście dostosowany sprzęt znacznie przekraczający narzucony limit. Takie zadanie mógłby właśnie wypełniać doradca ds. zaopatrzenia.

 

Istnieje u nas rzeczywiście pewien paradoks – kontynuował poseł Piechota, że są ogromne pieniądze na implanty słuchowe, które są wszczepiane bezpłatnie, a nie ma pieniędzy na te drogie aparaty słuchowe, co powoduje, że ludzie ustawiają się w kolejce po implant, choć aparat słuchowy byłby w ich przypadku lepszy.

 

W trakcie debaty głos zabrał przedstawiciel Krajowej Izby Fizjoterapeutów Zbigniew Rojski, który powiedział, że w sumie nie trzeba tworzyć nowego zawodu doradcy ds. zaopatrzenia, tylko wystarczy dopisać do rozporządzenia wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, że takim doradcą może być fizjoterapeuta.

 

Z kolei przedstawicielka Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska powiedziała, że największym problemem rodzin, w których rodzi się niepełnosprawne dziecko zwłaszcza z chorobą postępującą, jest brak spójnej informacji. Taka rodzina nie wie, co takiemu dziecku przysługuje z NFZ/PFRON, gdzie zgłosić się po pomoc. Brak takiej informacji w jednym miejscu powoduje, że cierpi nie tylko mały pacjent, ale cała rodzina.

 


 

No cóż, w Polsce ciągle dyskutuje się o potrzebie zaopatrzenia w dostosowany sprzęt, zwiększa się środki finansowe na ten cel, tylko niepełnosprawni nie odczuwają żadnej poprawy. Na dodatek nie ma żadnego pomysłu jak zmienić ten stan rzeczy, a wystarczy przecież spojrzeć jak to funkcjonuje w innych krajach. W Hiszpanii raz na 5 lat niepełnosprawny może otrzymać bezpłatnie wózek o napędzie elektrycznym, po konsultacji z lekarzem. W Szwecji to już zupełnie bajka, tam niepełnosprawny dostaje potrzebny sprzęt do użytkowania – nie staje się jego właścicielem. Na taki zakup może liczyć nawet milioner, bo nie jest ważna sytuacja dochodowa niepełnosprawnego. To gmina finansuje zakup i serwis takiego wózka. Nie ma żadnych pośredników typu PFRON, sklepy medyczne czy fundacje zbierające na sprzęt, przez co ceny wyrobów medycznych są o wiele tańsze. Dlaczego w Polsce tak nie może być, choć są na to środki finansowe?.