Wieczorem 4 kwietnia 2011 na antenie TVN24 reporterzy tej stacji przedstawili sytuację osób, które walczą o eutanazję. Ci ludzie nie chcą umierać, ale boją się życia, boją się, że nikt nimi się nie będzie opiekować. Z programu płynie obraz obłudy państwowej pomocy ludziom chorym i tak niestety jest w rzeczywistości, tylko wszyscy o tym milczą. TVN24 miał odwagę to pokazać i jak to wygląda w rzeczywistości. 

 

 

Reporterzy programu "Czarno na Białym" spotkali się z nieuleczalnie chorymi lub sparaliżowanymi osobami, które mają dość wegetacji i obecnego życia. Wiele z nich straciło wszelką nadzieję i chce umrzeć, a niektórzy próbowali nawet popełnić samobójstwo (nic nadzwyczajnego). Wszystkich bohaterów reportażu łączy jedno, domagają się prawa do godnej śmierci. Ale większość z nich nie chce umierać, chce żyć jak najdłużej, ale boją się, że kiedy zostaną sami nikt nie będzie mógł się nimi opiekować.

 

O eutanazji zrobiło się głośno kiedy Janusz Świtaj poprosił prezydenta RP o możliwość wykonania eutanazji. Jeszcze głośniejsza sprawa otworzyła ludziom oczy na cierpienie nieuleczalnie chorych osób, kiedy matka całkowicie sparaliżowanego Krzysztofa Jackiewicza, pani Barbara, 2 lata temu na antenie TVN powiedziała, że jej syn powinien umrzeć. Kiedy reporter zapytał się jej, czy jest gotowa, aby ktoś przyszedł zrobić jej synowi zastrzyk usypiający, ta odpowiedziała, że sama może to zrobić.

 

Ludzie i politycy byli deklaracją pani Barbary zszokowani (jedni byli, dla innych jest to standard). Poseł Janusz Palikot zapowiedział, że w ciągu miesiąca przygotuje ustawę o eutanazji, ale wszyscy wiemy, że nic z tego nie wyszło.

 

"Jest w Polsce matka, może nie jedyna, która chce zabić syna. Barbara Jackiewicz. Przez dwadzieścia cztery lata codziennie zajmuje się swoim dzieckiem, czterdziestoletnim dziś mężczyzną, który nie ma żadnego życia psychicznego, a jedynie życie biologiczne (...) Jestem małym, zwykłym człowiekiem i jestem po stronie matki, która z wielkiej miłości, chcąc ulżyć cierpieniom, pragnie sama dać zastrzyk śmierci swojemu ukochanemu synowi. Jestem po stronie tej matki – a nie po stronie Boga."- pisał w marcu 2009 roku na swoim blogu Janusz Palikot.

 

Minęły 2 lata i pan Palikot ledwo kojarzył przypadek Krzysztofa, chociaż tak bardzo się angażował w sprawę eutanazji. Były polityk PO i przewodniczący sejmowej komisji Przyjazne Państwo (to ona zafundowała chore zmiany podatkowe w PIT od 2011 roku w stosunku do niepełnosprawnych) tłumaczył się, że nic nie dało się zrobić bo był „totalny opór”. Teraz pan Palikot złożył kolejne obietnice... JAK WRÓCĘ DO SEJMU TO SIĘ TYM ZAJMĘ – litości, NIE panie Palikot, niech się już pan nie bierze za „pomaganie” niepełnosprawnym i umierającym, bo wyjdzie takie samo kłamstwo, obłuda i oszukiwanie ludzi jak w przypadku Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.

 

W programie "Czarno na Białym" wystąpił też wspomniany Janusz Świtaj. Dzięki upublicznieniu swojej tragedii i pomocy pani Anny Dymny oraz jej Fundacji „Mimo Wszystko” pan Janusz otrzymał „jeżdżący oddział szpitalny”, czyli wózek z respiratorem. Myli się jednak ten kto myśli, że rodzicie pana Janusza zostali odciążeni od opieki nad nim. Owszem, przychodzi rehabilitant i opiekunka, ale większość czynności opiekuńczych wykonują jego rodzice. Ojciec nawet wprost powiedział „a kto miałby to robić?”.

 

Dla niektórych osób może być zapewniona opieka z prawdziwego zdarzenia. Fundacja „Światło” z Torunia ma nowoczesną siedzibę i mogłaby przyjąć pod opiekę 46 pacjentów, ale NFZ chce dać pieniądze tylko na 21 osób. Prośby Fundacji do NFZ i parlamentarzystów o większe środki pozostają bez echa. Marzeniem prezes Fundacji „Światło” pani Janiny Mirończuk jest, aby politycy skupili się bardziej na pomocy niż niszczeniu życia, bo ci ludzie w stanie wegetatywnym żyją, tylko „trochę” inaczej.

 

Zobacz materiały wideo na stronie TVN24.pl, "Dla mnie śmierć to zbawienie" (emisja 4 kwiecień 2011)