Z badań grupy holenderskich lekarzy naukowców - z czterech szpitali akademickich - wynika, że liberalizacja prawa o eutanazji nie doprowadziła do dramatycznego wzrostu przypadków śmierci na życzenie w Holandii. Nie znaczy to, że podobnie stałoby się w innych krajach – pisze Gazeta Wyborcza.

 

Jak pisze Gazeta Wyborcza, z badań opublikowanych w piśmie "The Lancet'' wynika, że choć przypadków eutanazji jest prawie dwa razy więcej niż rok czy dwa lata po liberalizacji prawa w 2002 r., to ich odsetek jest wciąż niewielki i wynosi 2,8 proc. wszystkich zgonów - to mniej więcej tyle, ile było przed depenalizacją eutanazji.

 

Jak tłumaczy dziennikowi "Volkskrant" jedna ze współautorek opracowania z "The Lancet" prof. Bregje Onwuteaka-Philipsen z kliniki uniwersyteckiej w Amsterdamie, nie zwiększył się także odsetek problematycznych eutanazji, to znaczy takich, gdzie lekarz pomógł umrzeć pacjentowi, który nie wyraził dość jasnej woli, by umrzeć. O ile przed zmianą prawa było ich około tysiąca, o tyle w 2010 roku już tylko 300.

 

Zdaniem ekspertów liberalizacja prawa eutanazyjnego sprawiła, iż praktyka stała się w Holandii przejrzysta i nie dochodzi do wielkich nadużyć. Jednocześnie holenderscy naukowcy przestrzegają przed rozciąganiem tego wniosku na inne kraje.

 

Jacek Pawlicki, Eutanazja w Holandii to nie chleb powszedni, Gazeta Wyborcza z 13 lipca 2012