Belgia: eutanazja dla dzieci, a we Francji eutanazja na znak protestu27 listopada 2013 komisje belgijskiego senatu przyjęły projekt ustawy zezwalający na eutanazję śmiertelnie chorych osób małoletnich. To pierwszy taki projekt rozszerzający krąg osób mogących się poddać eutanazji, w krajach gdzie jest ona legalna. Tymczasem we Francji starsza para małżonków popełniła eutanazję, niejako na „znak protestu", że w ich kraju człowiek nie może decydować o możliwości zakończenia swojego życia.

 

Senackie komisje w Belgii przyjął większością głosów projekt rozszerzający krąg osób mogących poddać się eutanazji o osoby małoletnie, które są śmiertelnie chore, a choroba sprawia im ból. Warunkiem skorzystania z prawa do eutanazji przez małoletniego jest opinia psychologa, że dziecko świadomie podejmuje decyzję. Kolejnym warunkiem jest opinia lekarza, że choroba sprawia ból i nie da się jej leczyć, a także zgoda rodziców małoletniego.

 

Co prawda, propozycje komisji senackiej nie są jeszcze obowiązującym prawem, ale wychodzą naprzeciw apelom lekarzy oraz ¾ belgijskiego społeczeństwa, które nie rozumie dlaczego cierpiące dziecko ma żyć i się męczyć, tylko dlatego, że jest dzieckiem.

 

Obowiązujące w Belgii od 2002 roku prawo zezwala dokonywać eutanazji, ale osób dorosłych tj. powyżej 18 roku życia. Nawet w tak liberalnej Holandii, prawo do eutanazji jest dozwolone w przypadku osoby powyżej 12 roku. Czy propozycje zmian wejdą w życie zapewne dowiemy się w maju 2014 roku, kiedy to zaplanowano głosowanie w tej sprawie, jeszcze przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.

 

W 2012 roku w Belgii dokonano ok 1,5 tys. eutanazji co stanowiło 2 proc. wszystkich zgonów. Prawo wykonania samego zabiegu eutanazji ma lekarz rodzinny. W praktyce wygląda to tak, że osoba spełniająca prawo do eutanazji wybiera sobie dzień śmierci np. w sobotę chce się pożegnać z rodziną, a w niedzielę o godz. 10.00 zakończyć swoje życie.

 

Eutanazja na znak protestu

 

Propozycja senackich komisji w Belgii wywołała falę dyskusji o prawie do eutanazji. Nigdy wcześniej, takie prawo nie przysługiwało dziecku. Tymczasem belgijska sprawa to niejedyny wątek eutanazji z ostatnich dni, który podgrzał dyskusję w tym temacie.


Parę dni temu we Francji para 86-latków popełniła samobójstwo na „znak protestu", że we Francji ludzie nie mogą decydować o możliwości zakończenia swojego życia – tak przynajmniej wynika z listu pożegnalnego.

 

Georgette Cazes była nauczycielką literatury oraz łaciny, a także autorką podręczników, Bernard Cazes był ekonomistą. Para wynajęła pokój w luksusowym hotelu, zamówiła dobre jedzenie, po czym w nocy wzięli tabletki. W pożegnalnym liście starsza para mocno skrytykowała francuskie władze w sprawie możliwości skorzystania z eutanazji – para napisała:

 

"Czyż moja wolność nie jest ograniczona wyłącznie wolnością innych? Jakim prawem można człowiekowi uniemożliwić to (chodzi o zakończenie życia z własnego wyboru), gdy płacił podatki, nie ma długów wobec państwa, pracował całe życie, a potem był wolontariuszem?".

 

Syn państwa Cazes dla jednej z francuskich gazet powiedział, że rodzice już dawno temu podjęli decyzję o wspólnym zakończeniu życia, bowiem nie chcieli być rozdzieleni ani zdani na łaskę innych. To ostatnie czyli zdanie się na całkowite uzależnienie od innych wywoływało u nich większy strach i strach przed śmiercią.

 

We Francji od 2005 roku lekarz może podać choremu taką dawkę leku, która skutecznie zmniejszy ból, ale jednocześnie istnieje ogromne ryzyko, że lek zadziała też jako środek do eutanazji. Sama eutanazja jest jednak zabroniona. Przykład państwa Cazes spowodował jednak dyskusję nad zmianą francuskiego prawa.

 

Wiele osób mówi, że eutanazja to śmierć na życzenie, że to zwykłe mordowanie ludzi itp. Oby nigdy w życiu nie musieli się przekonać, jak bardzo się mylą.