Wrocław: całkowicie sparaliżowany mężczyzna zaczął chodzić


21 października 2014 światowe media podały elektryzującą informację, że dzięki unikatowej operacji przeprowadzonej we ... Wrocławiu, całkowicie sparaliżowany mężczyzna zaczął chodzić, choć nie od razu i nie w pełnym zakresie. To pierwszy taki przypadek na świecie i nadzieja dla milionów ludzi z całkowicie przerwanym rdzeniem kręgowym.


40 letni obywatel Bułgarii Dariusz Fidyka (z zawodu strażak) w wyniku brutalnego pobicia w 2010 roku został całkowicie sparaliżowany od pasa w dół (miał przerwany rdzeń kręgowy). Tego typu uszkodzenie rdzenia oznacza, że osoba nie może chodzić, nie ma czucia w kończynach i do tej pory jedyną szansą odzyskania jakieś sprawności były różnego rodzaju stymulatory, które umożliwiały przepływ impulsów elektrycznych w miejscu przerwanego rdzenia kręgowego. Teraz być może się to zmieni.

 

Dr Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego imieniu Piastów Śląskich we Wrocławiu wraz z brytyjskimi lekarzami i z pomocą dwóch brytyjskich fundacji Nicholls Spinal Injury Foundation oraz UK StemCell Foundation przeprowadzili nowatorską operację odtworzenia uszkodzonego nerwu rdzenia kręgowego. Operacja polegała na pobraniu z nosa zdrowej tkanki glejowej, tj. opuszki węchowej, sztucznym jej namnożeniu i wszczepieniu komórek (wraz z wcześniej pobranym fragmentem nerwu pobranego z nogi pacjenta) w miejsce, gdzie był przerwany rdzeń. To umożliwiło odtworzenie nerwu rdzenia kręgowego, choć nie od razu. Cały proces leczenia i rehabilitacji zajął 19 miesięcy, ale skutek był taki, że pacjent z początku odzyskał czucie w palcach nogi, następnie w stopie, a po rehabilitacji może zrobić kilka kroków przy pomocy balkonika.


Jak opisuje Dr Paweł Tabakow 3 miesiące po operacji pan Fidyka zaczął odzyskiwać mięśnie w lewej nodze, odzyskał czucie w dolnych częściach swojego ciała. Czuł gorąco i zimno, a także mrowienie w kończynie. Pierwsze oznaki odzyskiwania motoryki kończyn zaobserwowano dopiero po 4 miesiącach od operacji. Dopiero po około roku od operacji i rehabilitacji pacjent mógł wykonać kilka kroków przy użyciu balkonika.


Neil Armstrong stając na Księżycu w 1969 roku i robiąc pierwszy krok powiedział dobrze znane każdemu zdanie „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości". Światowe media poszły jednak dalej po operacji przeprowadzonej we Wrocławiu stwierdzając, że wysyłki polskich i brytyjskich lekarzy są ważniejsze od lądowania człowieka na Księżycu. I jest w tym sporo racji. Sam zainteresowany Dariusz Fidyka powiedział, że kiedy zrobił pierwszy krok od wypadku poczuł się jakby życie zaczęło się na nowo, jakby ponownie się urodził.


Wiele osób ma nadzieję, że ta przełomowa operacja jest tym, na co czekają miliony sparaliżowanych ludzi. Jednak pojawiły się opinie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Profesor John Sladek, ekspert w zakresie transplantacji komórek na Uniwersytecie Colorado (USA) zaznaczył, że dopiero dokładne zbadanie mechanizmów działania, powtarzalność u innych pacjentów i długoterminowa obserwacja pozwolą określić czy nowa metoda leczenia ma rzeczywiście jakieś znaczenie w leczeniu przerwanego rdzenia kręgowego. Należy pamiętać, że między operacją a pierwszymi objawami poprawy stanu zdrowia pana Fidyka minęło kilka miesięcy, więc prof. Sladek ma sporo racji.

 

Prekursorem w badaniach nad przeszczepem komórek w leczeniu przerwanego rdzenia kręgowego jest profesor Geoffrey Raisman z londyńskiego uniwersytetu UCL, który powiedział, że przeprowadzony zabieg pokazuje, że istnieje możliwość regeneracji uszkodzeń nerwu. Tego typu metoda leczenia może mieć również zastosowanie w innych sytuacjach jak np. przy wylewie. Obecnie wspieliśmy się na dwie góry i stoimy u stóp trzeciej. Nie możemy się teraz zatrzymać i ograniczać nowej metody leczenia tylko do naprawy rdzenia kręgowego, dodał Raisman.


Brytyjska stacja BBC wyemituje wieczorem 21 października 2014 r. w programie Panorama film o dokonaniach polskich i brytyjskich lekarzy, a także opisze zastosowaną metodę leczenia. Szkoda, że zrobi to brytyjska telewizja, a nie TVP. Ale tak już chyba musi u nas być, wszak mistrzostwa świata w siatkówce odbywające się w Polsce, większość Polaków nie mogła oglądać, ze względu na kodowanie transmisji.


// nie-pelnosprawni.pl