Europejski Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu być może rozpatrzy wkrótce skargę syna kobiety, która w 2012 roku poddała się eutanazji, choć nie była śmiertelnie chora. Syn twierdzi, że rząd Belgii łamie Europejską Konwencję Praw Człowieka pozwalając na eutanazję zdrowych ludzi.

 

W kwietniu 2012 roku 64-letnia Godelieva De Troye skorzystała z prawa do wspomaganej śmierci. Kobieta nie była śmiertelnie chora, ale od 20 lat cierpiała na chroniczną depresję. Tom Mortier – syn kobiety - o śmierci matki dowiedział się dzień po tym, jak kobieta otrzymała śmiertelny zastrzyk.

 

Kobieta była skonflikowana z rodziną i nie utrzymywała z nią kontaktów, ale 3 miesiące przed śmiercią poinformowała meilowo syna, że zamierza poddać się eutanazji. Syn przyjął tę wiadomość spokojnie, bo był pewnien, że matka nie znajdzie lekarzy, którzy podjęliby się przeprowadzenia zabiegu. Depresja choć jest groźna, ale w jego ocenie nie kwalifikuje się jako przypadek do eutanzaji (Mortier jest doktorem chemii i wykładowcą akademickim). Niestety stało się inaczej.

 

Mortier ma żal do władz, że nie został poinformowany o fakcie, iż jego matka uzyskała zgodę na eutanzję i nie rozumie jak można uśmiercać zdrowych ludzi. Co prawda matka cierpiała na depresję, ale czy w takim stanie jest się zdolnym do podejmowania racjonalnych decyzji. Według niego rząd przyzwalając na taką formę eutanazji łamie Europejską Konwencję Praw Człowieka oraz jego prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.


Syn kobiety złożył wniosek o zbadanie przyczyn śmierci matki, ale został on odrzucony przez specjalnie do tego powołaną komisję. Co więcej w skład tej komisji wchodził lekarz, który podał kobiecie śmiertelny zastrzyk. Również skarga do prokuratury nic nie dała. Ta nie dopatrzyła się popełnienia przestępstwa, a jedynie uznała za błąd administracyjny sytuację, w której lekarz podający zastrzyk zasiadał w komisji powołanej do zbadania przyczyń śmierci kobiety.


Na dodatek wyszło na jaw, że z początku kobieta miała problemy ze znalezieniem lekarzy, którzy mogli by przeprowadzić eutanazję. Wkońcu znalazła onkologa, który zgodził się na taki zabieg, bo kobieta wpłaciła 2,5 tys. euro na stowarzyszenie prowadzone przez owego lekarza.

 

Człowiek powinien mieć prawo do decydowania o swoim życiu, ale także o prawie do jego zakończenia. Nie może się jednak to odbywać w taki sposób jak miało to miejsce w przypadku tej kobiety. Lekarz zgodził się na wykonanie eutanazji, po tym jak jego stowarzyszenie dostało od kobiety wsparcie finansowe – to jest raczej przekupstwo i zapewne prokuratura belgijska zajmie się tym wątkiem sprawy. Europejski Trybunału Praw Człowieka będzie z kolei musiał zbadać - zakładając, że w ogóle rozpatrzy wniosek - czy obecnie obowiązujące przepisy w Belgii nie są zbyt liberalne i niejasne przez co powoduje wiele kontrowersji. Przykładem może być historia braci bliźniaków, którzy ciągle stracili wzrok. Bracia postanowili zakończyć życie i skorzystali z tego prawa. Inny przypadek dotyczy Nancy Verhels, która postanowiła zmienić płeć na mężczyznę. Po zabiegu stwierdziła, że wygląda jak potwór i również skorzystała z prawa do eutanazji.