Gdy u małego Rauna Kaufmana zdiagnozowano autyzm, lekarze powiedzieli jego rodzicom, że to nieuleczalne dożywotnie zaburzenie, a ich synek – gdy podrośnie – trafi do zamkniętego zakładu na resztę życia. Oni jednak odrzucili ten wyrok i w warunkach domowych stworzyli innowacyjny program terapeutyczny, który sprawił, że ich syn całkowicie wyszedł z autyzmu.

 

Dziś Raun Kaufman ma 43 lata. Ukończył Brown University: jedną z 15 najbardziej prestiżowych uczelni w USA, jest międzynarodowym wykładowcą i trenerem, zarządza edukacją w Amerykańskim Centrum Terapii Autyzmu. Niedawno wydał książkę "Autyzm – przełom w podejściu", która ma w Polsce premierę w kwietniu. Nie odczuwa żadnych objawów autyzmu. W rozmowie z Onetem opowiada o diagnozie z dzieciństwa i terapii, która dała mu nowe życie.

 

Paulina Wójtowicz: Gdy byłeś małym chłopcem, lekarze rozpoznali u Ciebie autyzm. Co ta diagnoza oznaczała dla Ciebie i Twojej rodziny?

 

Raun Kaufman: Tak, miałem głęboki autyzm. Temu nikt nie zaprzeczał. Tym, czego moi rodzice nie chcieli przyjąć, była prognoza – wymieniano im całą listę rzeczy, które pozostaną poza moim zasięgiem oraz wygłaszano osądy na temat mojego stanu. Oznaczało to dwie rzeczy.

Po pierwsze, podczas gdy wszyscy wokół nich mówili: "Przykro mi, to naprawdę straszne", oni z pełną świadomością zdecydowali, że nigdy nie chcą patrzeć na mnie i myśleć "straszne". Skupili się więc aktywnie na tym, aby w mojej odmienności dostrzegać piękno – jeszcze zanim doszło do jakiegokolwiek postępu. Było to właściwie kluczowe w kontekście nawiązywania początkowej więzi pomiędzy mną a moimi rodzicami, do czego doszło odrobinę później.

 

Więcej, Paulina Wójtowicz, Z autyzmu można wyjść – wywiad z Raunem Kaufmanem, pierwszym dzieckiem innowacyjnego Programu Son-Rise, onet.pl z 18 kwietnia 2016